„Chcieli nas zakopać. Nie wiedzieli, że jesteśmy ziarnem”.

Jednym z największych w Polsce zgrupowań partyzanckich był dowodzony na Podhalu Oddział mjr. Józefa Kurasia „Ognia” znajdujący się na terenach Podhala. Przemyślane działania i precyzję podkreśla rozbrojenie wszystkich posterunków MO w powiecie nowotarskim oprócz Zakopanego i Szczawnicy przez Oddziały „Ognia”. Wspominany jest jako legendarny dowódca ruchu oporu, któremu w 1946 r. podlegało ponad 2 tysiące żołnierzy. W 1943 r. spotkała go tragedia – Niemcy zamordowali jego żonę, ojca oraz dwuletniego synka. W tym momencie jeszcze silniej zaprzysiągł sobie walkę z wrogiem. Na dowód tego w latach 1945-1947 w walce ze zgrupowaniem „Ognia” zginęło ponad 60 funkcjonariuszy UB, 40 milicjantów oraz 27 funkcjonariuszy NKWD. Ponadto Józef Kuraś w swoim liście do Bolesława Bieruta w 1946 r. pisał: „Komunizm, który pragnie opanować Polskę, musi zostać zniszczony” oraz „Nie uznajemy ingerencji ZSRR w sprawy wewnętrzne polityki państwa polskiego” – podkreślał. Zafałszowana propaganda nie pozostawiła na „Ogniu” ani jego żołnierzach suchej nitki. Zrobili z nich zwykłą bandę rabunkową. A dowódca zgrupowania został przeklęty przez władze komunistyczne.

Współczesne media są dość mocno zainteresowane wieloma sylwetkami osób Żołnierzy Wyklętych. Doniosły akcent starają się ukierunkowywać na ich działalność antykomunistyczną, która jak twierdzą jest nacechowana wieloma „zbrodniami”, dlatego też coraz głośniej dziś słychać, jak lewica nieprzytomnie podkreśla i nazywa bohaterów niezłomnych bandytami czy zbrodniarzami. Mimo wielu wyjaśnień, interpretacji wydarzeń z roku na rok, gdy zbliża się 1 marca – Narodowy Dzień Pamięci o Żołnierzach Wyklętych, lewactwo włącza swój tryb nienawiści i opluwa ich dobre imię.

Romuald Rajs ps. „Bury” czy Józef Kuraś ps. „Ogień” to jedne z najbardziej kontrowersyjnych postaci Żołnierzy Wyklętych wg wielu osób, szczególnie w swojej wypowiedzi stwierdził tak Paweł Kukiz, który jak sam napisał: „… postacie jak »Bury« czy „Ogień” są — mówiąc bardzo delikatnie — kontrowersyjne. Bóg jest Miłością
a ten, który „w imię Ojczyzny” zionie nienawiścią tak, że morduje bezbronnych cywili (a szczególnie kobiety i dzieci) nie ma prawa odwoływać się do Honoru”.

Jednak walka w szeregach Armii Krajowej wiązała się z walką o wolną Polskę. Wolną od okupantów zarówno niemieckich, jak i sowieckich, którzy nasz kraj chcieli zniszczyć. Nic więc dziwnego, że Ogień walczył w imię Ojczyzny, której powierzał swe ideały do końca, do ostatnich sił. Był wielkim bohaterem i zawsze nim będzie, mimo tak wielu nieprawd, komunistycznej propagandy, która jak wiatr niesiona jest po dziś dzień, przez głosy tych, którzy przeżyli i zostali mocno przesiąknięci propagandą prosowiecką. Natomiast Ci wszyscy, którzy dumnie stawiali opór wszelkim działaniom Ubeckiej dyktatury, wszelkiej maści konfidenci sowieccy – dziś nazywani są zdrajcami. „Ogień” nienawidził zdrajców, wykonywał wyroki na tych, którzy najbardziej szkodzili Polakom i Polsce. Wymierzał sprawiedliwość, Ubecy nie mogli się czuć bezkarnie, nic więc dziwnego, że bali się jego i jego Oddziału, stąd też nie chcieli nawet przyjeżdżać na Podhale.

W tekście z ulotki rozwieszanej przez żołnierzy mjr. Józefa Kurasia „Ognia” na przełomie kwietnia i maja 1945 r. m.in. w Szaflarach i Nowym Targu znajdujemy: „Walczyliśmy o Orła, teraz — o koronę dla Niego, hasłem naszym Bóg, Ojczyzna, Honor”. W sercach wielu ludzi, a przede wszystkim Podhalan „Ogień” zawsze będzie bohaterem, niezłomnym, który poświecił swe życie w imię wielkich idei. W ostatnich chwilach życia dokładnie wiedział, jaki czeka go los, podobny jak wielu jego kolegów, dlatego nie chciał by wzięli go żywcem. „Ogień” mówił: „…jako Polak i stary partyzant oświadczam: wytrwam do końca na swoim stanowisku »Tak mi dopomóż Bóg«. Zdrajcą nie byłem i nie będę […] Daremne wasze trudy, mozoły i najrozmaitsze podstępy. Gwarancje wolności wydajecie więźniom, których katujecie jak barbarzyńcy. Wstyd i hańba. Swoim postępowaniem doprowadzacie do zguby samych siebie”. 70 lat temu w Ostrowcu koło Nowego Targu, niedaleko miejscowości Waksmund (z której też pochodził), „Ogień” wraz z towarzyszącą mu nieliczną grupą żołnierzy został otoczony przez funkcjonariuszy UB. Zmarł 22 lutego 1947 r. w szpitalu w Nowym Targu. Władze komunistyczne nie zdążyły wyciągnąć z niego żadnych informacji. Do dziś nie odnaleziono miejsca jego pochówku.

„Nasz naród jak lawa
Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa
Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi
Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi…”.

Zimną i twardą skorupę reprezentowało tamtejsze społeczeństwo, a więc wszyscy zdrajcy, kolaboranci narodu. Polscy patrioci podobni są do „wewnętrznego ognia”. To ludzie cechujący się odwagą, radykalnie myślący, ponad życie kochający zniewoloną ojczyznę. To powstańcy, działacze tajnych organizacji antykomunistycznych, to również żołnierze „Ognia”, którzy oddali życie za Niepodległość Polski i wolność człowieka. Ogień ten nigdy nie zgaśnie, zawsze będzie w nas płonął, napawał dumą i pobudzał do działania. Bo wzorem „Ognia” będziemy dawać świadectwo prawdzie. A ziarno będzie rosnąć i my będziemy tego dowodem.

2 KOMENTARZE

  1. Kuraś “Ogień” jak typowy góral nie chciał dać się upokorzyć. Z tego, co wiem, na początku się zakochał w Rosjance i chciał współpracy z ZSRR przeciw Niemcom. W tym też mi się podobał. Ale, jak komuniści chcieli go upokorzyć, to się zbuntował. Do Polaków nie pasował w ogóle komunizm. Wiedział o tym Stalin obraźliwie mówiąc: “Dać Polakom socjalizm, to jak krowie dać siodło”. A jednak w latach 1944 i potem nie odpuścił Polski, z wielu względów, ale szczególne znaczenie miało położenie geograficzne. Finlandia jednak została inaczej potraktowana.

  2. Faktycznie, lewica “nieprzytomnie” (trafne słowo) powtarza wszelkie bzdury pochodzenia żydowsko-komunistycznego. Taka już natura lewicy – posłuszne głupki. Ogień dla mnie stuprocentowym bohaterem. Cześć i Chwała!

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię