Tekst napisałam z myślą o wszystkich osobach, które chętnie kłócą się na różnych profilach, w tym na moim prywatnym, na temat szeroko pojętej słowiańskości. Często stawiane są pytania: Czy jako działacz organizacji katolickiej mam prawo do wyrażania swojej dumy z faktu bycia Słowianinem? W którym momencie upatrujemy powstanie Polski? Czy przed 966 rokiem w ogóle można mówić o państwie polskim?

Przed działalnością w Obozie Narodowo-Radykalnym (decyzję o przystąpieniu do tej organizacji uważam za jedną z najważniejszych w moim życiu) byłam związana z ruchem rekonstrukcji historycznej. Wraz z Bielską Drużyną Najemną zajmowałam się odtwórstwem IX-XI wieku. Poznawałam mitologię słowiańską, o której niestety wiemy znacznie mniej niż np. o mitologii greckiej czy sagach wikińskich, zapoznałam się z życiem pierwszych Słowian- ich muzyką, kuchnią, obyczajami. Spędziłam wiele dni na różnych festiwalach czy to na Wolinie, Ogrodzieńcu, czy na mniejszych lokalnych wydarzeniach. Miałam kontakt z żywą historią i nadal staram się poszerzać swoją wiedzę w tej dziedzinie.

W takim środowisku wbrew temu, co twierdzą wszelakiej maści „znawcy” są ludzie o różnym podejściu do religii. Dokładnie tak jak w polskim społeczeństwie- są ateiści, agnostycy, rodzimowiercy, ale także katolicy. Co łączy tych wszystkich ludzi? Miłość do własnego kraju i jego historii. Różni? Podejście do wiary i słowiańskich obrzędów. Na własnym przykładzie wiem, że można dojść do porozumienia w tych kwestiach. Czym innym jest rekonstrukcja historyczna i pamięć o Słowiańszczyźnie, a zupełnie czymś innym wiara pogańska.

Obeznanie z wierzeniami słowiańskimi, nie oznacza wyznawania ich dołowienie jako religii. Jak pisałam wyżej, znamy inne mitologie, co wcale nie jest jednoznaczne z tym że wierzmy w zeusa i resztę bogów. Tym bardziej że nasza rodzima mitologia jest ważna w kontekście kulturowym, do tej pory wiele zwyczajów czerpiemy właśnie z niej, tylko po prostu w większości nie zdajemy sobie z tego sprawy. Osobiście uważam, że na terenach dawnego państwa wielkomorawskiego sporo się działo właśnie przed 966 rokiem, kiedy to Mieszko I przyjął chrzest. Polanie byli już wysoko zorganizowani politycznie i gospodarczo. Wiedza o tym i zaakceptowanie tego faktu, nie czyni nikogo gorszym katolikiem. Największy spór między rodzimowiercami a katolikami dotyczy wizji Polski niechrześcijańskiej. Tego, jak wyglądałaby ona obecnie, przy założeniu, że w ogóle by istniała.

Oczywiście, że jako osoba będąca w strukturach konkretnej organizacji i zgadzająca się z deklaracją ideową ONR-u szanuję dokonania religii katolickiej i na niej opieram swój nacjonalizm w pełni. Nie uważam jednak, że znajomość historii Słowian, słuchanie rosyjskiego folku czy wzięcie udziału w festiwalu słowiańskim (czy to muzycznym, czy historycznym) będzie wykroczeniem, ponieważ nie ma to żadnego związku z wiarą. Niestety dyskusja w tym wątku jest ograniczona, co widać na każdym kroku.

W jednym z artykułów na temat Słowiańskości autorstwa Swanniee można przeczytać: „Na Eurowizję z miejsca, bez żadnego głosowania, wysyłamy Donatana i Cleo – duet, który swoją muzykę i stroje usiłuje stylizować na „ludowe”. W Toruniu Juwenalia odbywają się pod hasłem „Słowiańskie Juwenalia”, projektanci od kilku sezonów przemycają elementy folkloru do swoich projektów. Czy jest to objaw powrotu do korzeni i czerpania z dziedzictwa kultury słowiańskiej, czy też po prostu chwilowa moda?”

Dlaczego zatem w kraju tak katolickim, jak Polska zwracamy się ku kulturze słowiańskiej? Według mnie jest to pewnego rodzaju obrona przed tym, co obce. Wokół zalewają nas zwyczaje masowe, zachodnie. Walentynki, Halloween czy inne inicjatywy, które próbuje nam się narzucić, muszą mieć swoje odpowiedniki w rodzimej obrzędowości. Nie da się ukryć, że lubimy pokazywać nasz słowiański charakter, dlatego czy komuś się to podoba, czy nie, odwołania do wczesnego średniowiecza będą mieć miejsce. W muzyce, sztuce czy nawet w modzie. Słowiański folklor jest piękny, należy go podkreślać i cenić, musi stać wyżej niż wszystkie zachodnie naleciałości. To właśnie nim możemy się bronić przed popkulturą.

To oczywiście moje subiektywne przemyślenia, zachęcam do kulturalnej dyskusji.

10 KOMENTARZE

  1. Ciekawy tekst z którym całkowicie się zgadzam! Również wielokrotnie spotkałam się z atakami na swoją osobę, ponieważ rokrocznie obchodzę Noc Kupały – prawdziwe święto zakochanych. Hipokryzją jest brak sprzeciwu wobec np. Halloween, a krytykowanie obchodzenia NASZYCH, tradycyjnych świąt!

  2. Brawo!
    Kultura słowiańska jest naszą prawdziwą narodową kulturą. To są nasze korzenie i nasz kod genetyczny. Nawet 1000 lat chrystianizacji narodu nie zdołało wyplenić w Nas obyczajów właściwych Naszym przodkom sprzed ery piastowskiej. Topienie Marzanny, śmigus-dyngus, pisanki, witki baziowe, kolędowanie, 12 potraw, dzielenie się opłatkiem, dodatkowe miejsce przy stole i wiele innych – to są właśnie obrzędy tylko nasze, słowiańskie. Tego nikt Nam nie odbierze bo to tkwi głęboko w Naszych sercach i duszach.
    Katolicyzm narzucony naszemu słowiańskiemu narodowi wcześniej czy później zniknie, a duch słowiański się odrodzi. W Słowianach drzemie potężna siła, którą czerpiemy z więzi istniejących w kilkuset milionowej populacji i z kilkutysięcznej historii dumnego i wielkiego Narodu, którego korzenie sięgają poprzez Sarmatów, Scytów aż do Ariów.

    • Proszę podszkolić się z nazewnictwa, bo czytam tu głupoty. Ariowie to są w Indiach, Scytowie to Indoirańczycy, a Słowianom tak blisko do Indoirańczyków jak do Germanów, Italików czy Greków. Zresztą, Polska jest krajem w 1/3 germańska. Takie zgermanizowanie jest większe niż w Czechach, jedynie Germanica Slavica, tj. byłe NRD jest większą mieszanką. Jedynie wschodnia Polska jest w 100% słowiańska, podobnie jak zachodnia Białoruś i zachodnia Ukraina.

    • Nie zgadzam się, że katolicyzm zniknie. Jestem pragmatykiem i faktycznie “polski katolicyzm” ma słabe związki z katolicyzmem rzymskim, wystarczy porównać go do włoskiego czy hiszpańskiego. Polski katolicyzm ma silne związki z prawosławiem, kulturą ludową, samo prawosławie jest jeszcze mocniej zeslawizowane. Najlepszym rozwiązaniem byłoby więc stworzenie “religii synkretycznej”, łączącej elementy chrześcijańskie oraz slawistyczne. Uważam, że faktycznie, większość Polaków, szczególnie na wsi, kultywuje taki synkretyczny katolicyzm ludowy, tj. faktycznie katolickie rodzimowierstwo. Nie widzę tu żadnego konfliktu, największe zagrożenie widzę raczej w postawie Episkopatu i “góry”, która nie rozumie dołów społecznych i tego co się dzieje na parafiach.

    • O jakiej to “kilkusetmilionowej populacji” mowa?? Słowian etnicznych jest może z 100-120 milionów, nie więcej. Trudno nazwać Bułgarów, Chorwatów, Serbów, mianem etnicznych Słowian. Podobnie jak mieszkańców Rosji, szczególnie za Uralem. Słowiańszczyzna to faktycznie: Polska, Słowacja, Białoruś, Ukraina, północno-zachodnia Rosja, Morawy, Łużyce, częsciowo Czechy.

  3. Bardzo dobry tekst. Sam, mimo, że najbliżej mi do przedwojennej Zadrugi, to mam mieszany stosunek. Wolę swój prywatny stosunek, zarówno do kwestii etnicznych jak i religijnych. Jako agnostyk, faktycznie agnostyczny rodzimowierca, cenię sobie pewne rzeczy, związane z polskim(to podkreślam, że chodzi o polski)katolicyzm i prawosławiem. Pamiętajmy, że Polska to kraj nie tyle słowiański, co słowiańsko-germański. Wpływy germańskie w Polsce są silne i nie ma co z tym walczyć. Ale z drugiej strony, Polska, to obok Białorusi i Ukrainy, najbardziej słowiański kraj. Co widać po mentalności i zachowaniach ludzkich. Nikt nie jest tak skłocony jak Słowianie, wśród żadnej grupy etniczno-kulturowej nie ma tylu podziałów. Odwoływanie się do elementów słowiańskich pozwala więc leczyć konflikty, np. polsko-ukraiński czy polsko-czeski albo polsko-rosyjski. Tak samo jak chorwacko-serbski czy ukraińsko-rosyjski.

    • “Słowiańsko-germański”… no chyba nie zupełnie. Domieszka krwi jest oczywiście, ale na naszych terenach wygrała zdecydowanie kultura (krew) słowiańska. Domieszka krwi germańskiej zdecydowanie rozpuściła się w naszej i co najwyżej “ubogaciła nas”. W drugą stronę też oczywiście “to szło”, ale ci ludzie zostali po prostu Niemcami (czyli to samo tylko w drugą stronę). Poza tym, etnicznie rzecz biorąc, to również o Niemcach można powiedzieć, że są kulturą germańsko-słowiańską, bo połowa ich terytoriów to ziemie słowiańskie, i domieszka krwi słowiańskiej jest u nich największa z narodów nie-słowiańskich. Reasumując: na naszych terenach zdecydowanie dominuje krew słowiańska (to widać, słychać i czuć), która zasymilowała domieszkę germańską bez uszczerbku dla swojej odrębności.

      Co do reszty zgadzam się. My Słowianie, powinniśmy trzymać się razem i jak najszybciej należy uciszyć wewnętrzne antagonizmy, które nam nie służą.

      • Niestety troszkę nie w porę dotarło do mnie, że nie “zgadzam się z całą resztą”.
        Konkretnie: “Nikt nie jest tak skłocony jak Słowianie, wśród żadnej grupy etniczno-kulturowej nie ma tylu podziałów.”
        Otóż, moim zdaniem, skłócone są prawie wszystkie grupy etniczno-kulturowe, tylko w Słowianach po prostu płynie najbardziej gorąca krew.
        Anglicy nie lubią amerykanów, z wzajemnością.
        Austriacy nie znoszą Niemców (“marmelade”).
        Skandynawowie praktycznie się nie mieszają – Szwedzi nie znoszą Norwegów “bo są dziwni i inni”, i Duńczyków, gardzą Finami. Dla Duńczyka synonimem kompletnego upodlenia jest być “pijanym jak Szwed” (chyba jedyny kraj w EU gdzie nas nie doceniają ;-). Dla Norwegów Szwedzi są “dziwni” też, Finowie w ogóle z boku, Duńczycy to wstrętni okupanci (sztuczne zmiany norweskiej gramatyki aby zerwać z duńskimi korzeniami!!!). Jest taki fajny skandynawski kawał o ich wzajemnych relacjach, z którego wyraźnie wynika że wszyscy generalnie nie lubią wszystkich, a jedyni prawdziwi Skandynawowie to Duńczycy (oczywiście kawał duński ;-).
        Jadąc dalej – Murzyni nic innego całe życie nie robili, jak tylko naparzali się nawzajem i jednoczyli z wszystkimi wrogami (biali, Arabowie) aby zniszczyć murzyńskiego sąsiada.
        W Azji to samo – Chińczycy nie znoszą Japończyków, z wzajemnością, i Wietnamczyków…
        …pisać dalej?
        Czy aby na pewno “to nasza słowiańska specjalność”? 😉

  4. Nasza dzisiejsza kultura jest wypadkową “Ducha Europy”, słowiańskich korzeni i chrześcijaństwa. Zaczerpnęliśmy z wszystkiego, więc naturalnym jest że możemy z tym wszystkim, co nas jako naród ukształtowało, utożsamiać się. Nie widzę żadnego problemu.
    Opór należy jedynie stawiać przed pop-kulturowymi wynalazkami, które swój rodowód mają bardzo krótki i korzenie w szambie pazerności.
    Tak to widzę, czyli zbieżnie z autorką.

  5. 1. Ani słowa o tym, że będąc katolikiem winien jesteś posłuszeństwu najpierw papieżowi i Stolicy Apostosliej a dopiero własnemu krajowi i narodowi.
    2. Ludzie wracają do korzeni także przez hipokryzje i obłude KRK. Są zwyczajnie zawiedzeni fąłszem tej instytucji. I dla tego zwyczjanie się od niego odwracająć, szukając spełnienia gdzie inddziej.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię