Kolejne zabójstwa, tradycyjnie – Niemcy i Francja. Czy rzeczywiście odpowiedzią Europejczyków powinno być „przyzwyczajenie się” do nowej rzeczywistości, jak radzi Zygmunt Bauman? Czy udawanie, że terroryzm, zamachy, morderstwa niewinnych są nieodłączonym elementem ponowoczesnego świata, spowoduje że terroryści znudzą się brakiem reakcji? Tak daleko posuniętą głupotą i naiwnością wykazywać się mogą wyłącznie ludzie mający za nic życie, spokój i bezpieczeństwo. Żeby w imię skompromitowanego projektu multikulturalizmu, prawoczłowiekizmu i tolerancjonizmu nadal udawać, że to wszystko wina rzekomej nietolerancji, braku akceptacji i wykluczenia społecznego trzeba być po prostu zaślepionym ideologiem.
Bardzo długi okres pozornego spokoju (choć oczywiście przez ostatnie półwiecze działały/działają IRA, ETA, RAF, Czerwone Brygady, Nuclei Armati Rivoluzionari, OAS etc.) całkowicie pozbawił Europę instynktu samozachowawczego. Ponowoczesne społeczeństwo to społeczeństwo wiecznych dzieci, które uporczywie trzymają się resztek rozpadającego się świata. Tych swoich iPhonów, MacBooków, facebooków i innych wynalazków, które dają pozorne poczucie alternatywnej rzeczywistości, odległej od problemów świata. Wygląda na to, że diagnoza narodowych-radykałów, mówiąca o upadku starego i początku kształtowania się nowego dokładnie odpowiada temu co się dzieje. Jaki świat będzie za lat kilka czy kilkanaście? Czy będzie przypominał ten, który znamy? Wszystko się może wydarzyć i sytuacja może ewoluować w dowolnym kierunku. Pewne jest jedno – stare zaklęcia przestały działać i nawet zwolennicy demoliberalizmu będą musieli się pogodzić z tym, że ich świat odchodzi do lamusa. Współczesne zachodnie społeczeństwo nie posiada odpowiedzi na praktycznie żadne istotne pytania. Te odpowiedzi posiadają za to ekstremiści muzułmańscy. Są ta fałszywe odpowiedzi, ale nadal wielu ludzi się nimi zadowala.
Atmosfera strachu jaka roztacza się nad Europą i towarzyszący jej całkowity brak reakcji osób, grup i stronnictw, które decydują o losach pojedynczych państw, jak i całego kontynentu to ostateczny dowód na to, że „król jest nagi”. Strach oddala od racjonalnych zachowań i decyzji, za to premiuje uproszczenia, głupotę i wynosi tych, którzy potrafią sprzedać spanikowanemu ludowi najprostsze rozwiązania. Każda akcja budzi reakcję. Ta stara zasada może mieć zastosowanie także w tym przypadku. Kiedy Europejczycy, kierowani strachem, zaczną napiętnować wszystkich muzułmanów, ISIS będzie o wiele łatwiej prowadzić rekrutację. Taki samonapędzający się mechanizm to wymarzona sytuacja dla fanatyków i prosta droga do jakiejś formy wojny domowej w Europie. Cóż więc robić? I tu ponownie z odpowiedzią przychodzą przedwojenni narodowi-radykałowie. Bez powrotu do korzeni Europy, bez związania swojej przyszłości z przeszłością, nie będzie dla nas miejsca we współczesnym świecie. „Radykalny” w nazwie ONR oznacza właśnie oparcie się o radix, czyli korzeń, podstawę. Naszą, europejską podstawą jest chrześcijańska tożsamość i także dzisiaj jest jedynym co może nas uchronić przed zdeterminowanymi wrogami – z jednej strony ekspansywną cywilizacją islamu, a z drugiej kapitalistyczną, bezbożną elitą, której celem jest powołanie NWO i zastąpienie tradycyjnej tożsamości konsumpcjonizmem, nihilizmem/hedonizmem. To właśnie w słabości europejskiej tożsamości leży przyczyna obecnego stanu rzeczy. Nasza Europa przestała być miejscem wielkich ludzi i wielkich idei, a stała się pozbawionym kształtu i charakteru kawałkiem ziemi dla potulnych, wystraszonych i zwyczajnie słabych. Tam gdzie nie ma ducha, woli, determinacji, tam nie ma przyszłości. Dlatego Europę i Europejczyków musi czekać brutalne przebudzenie albo śmierć.
Jest takie stare, chińskie przysłowie: „Obyś żył w ciekawych czasach”. Z perspektywy tego co się dzieje w Europie brzmi to jak życzenie śmierci.



























