Czy uzdrowienie duszy jest zarezerwowane tylko dla osób głęboko wierzących i praktykujących oraz jak wielka jest moc sprawcza modlitwy?

Myślę ,że nad tymi pytaniami większość czytelników nie zastanawiała się nazbyt często. Znajdą się tez osoby dla, których temat nie będzie odległy. Zatem warto byłoby od czasu do czasu skupić się nad zagadnieniem kondycji naszej duszy, gdyż jak to niegdyś ktoś mądry napisał „nie samym chlebem człowiek żyje”.

W ostatnim czasie ciekawym tematem wśród moim znajomych stała się wiara, modlitwa ale przede wszystkim jej sens. Nigdy wcześniej nie zagłębiałam się w tematykę sacrum, gdyż potrzeba ta zrodzić musiała się sama. Postanowiłam więc posłużyć się historią, która będzie ściśle związana z tematem, a przewodnikiem po niej stał się znajomy ,który zechciał opowiedzieć mi o swoich doświadczeniach.

Z niedowierzaniem ,ale i zainteresowaniem wysłuchałam opowieści o doświadczeniach, z którymi zetknął się młody człowiek. Może ktoś zarzuci mi egoizm ,dewocję ,albo co gorsza, iż jest to opowieść wyssana z palca, ale nie w tym rzecz. Przede wszystkim chciałabym zwrócić uwagę osób zagubionych na wiarę, która to jak się okazuje nadaje życiu sens i potrafi je diametralnie zmienić.

Życie codzienne nie pozwala nam, ludziom funkcjonującym w ciągłej gonitwie za dobrobytem skupić dłużej uwagi na sprawach natury boskiej. Bywa ,że modlitwa nie jest obecna w naszym życiu, co gorsza zdarza się i tak, że ludzie niegdyś wierzący i praktykujący odchodzą od Pana Boga. Nie są do końca tego świadomi, bądź zupełnie świadomie obierają inny kurs. Tak tez było w przypadku młodego mężczyzny o którym wspomniałam na samym początku.
Historia ta zaczyna się w momencie, kiedy osoba zagubiona doświadcza na własnej skórze dolegliwości w postaci bólu zadawanego przez złe demony. Tak właśnie postanowiłam je nazwać, gdyż uważam, że człowiek pokładający ufność w Bogu nie ma problemu z wyznaczeniem sobie granicy między dobrem a złem i jej nazewnictwem.

Wydawałoby się, że jest to wszystko tak oczywiste ,gdyby nie to, że opisane doświadczenia młodego mężczyzny zaskakują w chwili kiedy to pojawiają się wątpliwości, czy aby na pewno wszystko o sobie wiem, kim jestem i co we mnie drzemie? Przypadek ten ukazał mi jak wielką siłę może nieść za sobą modlitwa. Ta zwykła, codzienna jak i ta odmawiana za wstawiennictwem przy obecności księdza egzorcysty. Tak , ta historia to nic innego jak przykład na to, że jednak cuda się zdarzają. Mężczyzna zupełnie oddalony od Kościoła, zagubiony sam we własnym otaczającym go świecie , zmuszany do myśli niegodnych katolika postanawia zmienić swój los. Być może gdyby nie to, że każdej nocy nagle budzony, wyrywany ze snu przez nieznane głosy ,nakłaniany przez nie do grzechu, postanawia odmienić swój los. Wyjazd do Częstochowy. Tylko i aż tyle … To właśnie tam życie tego młodego człowieka nabiera sensu i cały koszmar znika. Jedna, osobista pielgrzymka zmienia całą złą historię w opowieść o człowieku nawróconym.

Zastanawiałam się długo pisząc ten tekst, nad jego przekazem. Wiem też, że nie dla każdego okaże się inspirujący. Dla mnie osobiście to okazja do głębszych przemyśleń. Do podobnych refleksji zachęcam również innych.
Obecne czasy są niestety nieprzyjazne dla nas jak i samej wiary ,nieustannie zmieniająca się moda, szybkie tempo życia, praca, rodzina, chęć osiągania sukcesów i robienia kariery zawodowej doprowadza większość do odejścia, a co gorsza utraty wiary.

Modlitwa w dzisiejszym świecie może dla wielu jest: niemodna, niepotrzebna, śmieszna. Tym bardziej skłaniam się do refleksji nad jej wielką wartością, gdyż uważam, że jest nam bardzo potrzebna. Całe otaczające nas zło, okrutny los, który doświadcza nas każdego dnia nie jest przypadkiem. W życiu każdego człowieka zdarzają się sytuacje kryzysowe, wiele tragedii ludzkich i nieszczęśliwych zbiegów okoliczności, niestety dopiero wówczas człowiek zaczyna poszukiwać przyczyn. Niestety nie można nic już zmienić, pozostaje żyć w cieniu skutków ludzkich błędów, zaniechań, grzechów!

Uważam ,że historia mojego znajomego będzie jednym z wielu dowodów na to jak wiele zmienić może w naszym życiu modlitwa. To właśnie w młodym pokoleniu powinny drzemać pokłady pozytywnej energii, chęć poszukiwania odpowiednich dróg, dążenie do zmian poprzez kontakt z samym Bogiem, rozmową z Nim i obcowaniem. Być może to właśnie wiara i szczera modlitwa okaże się dla wielu lekarstwem na lepsze dziś i jutro tak jak okazała się zbawienna dla Piotrka, którego z tego miejsca serdecznie pozdrawiam i dziękuję za inspirację do poruszenia tak wrażliwego tematu na forum publicznym.

~CWP ~

Dominika Szymańska

Polecam wszystkim w trudnych chwilach zwątpienia, kiedy słyszymy podszepty zła modlitwę papieża Leona XIII do Świętego Michała Archanioła
Święty Michale Archaniele!
Wspomagaj nas w walce,
a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną.
Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy,
a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe,
które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą,
mocą Bożą strąć do piekła.
Amen.

2 KOMENTARZE

  1. dziękuję za ten artykuł, oby pomógł w nawróceniu tych, którzy go przeczytają.
    Szkoda, że tak mało mówi się o zagrożeniu opętań, a opowieści o egzorcystach wkłada się między bajki, bo wiara w takie rzeczy “nie przystoi oświeconym i wykształconym”. Zło nie śpi – dosłownie.
    Pamiętajmy o Bogu, nie wstydźmy się naszej wiary.
    Z Bogiem!

  2. Tak zwany egzorcyzm prywatny 🙂
    Modlitwa jest czymś co jest w stanie nas ocalić . Nawet człowiek wierzący musi być wiedzieć że i do niego w każdej chwili mogą “zawitać ” demony . W tedy jedynym ratunkiem jest właśnie modlitwa szczera nieprzerywana choćby nie wiem co siedziało .

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię