Choć ostatnimi laty w Polsce antykomunistów przybywa i choć patriotyzm staje się swoistą modą, to jednak ciągle przez marksistów jesteśmy przypierani do ścian. Mimo powolnego, lecz stopniowego wyrywania się społeczeństwa z letargu, nadal polski ruch narodowy musi tłumaczyć opinii publicznej, że „nazizm” jest niemiecki, a „faszyzm” włoski. Nadal musimy co i rusz odpowiadać na zarzuty, które nie mając poparcia w faktach historycznych, stają się zwykłym zabiegiem sofistycznym. Nadal te wyimaginowane lęki naszych oponentów służą do zamykania nam ust w kwestiach naprawdę istotnych i prawdziwych.

A co, gdybyśmy przystąpili do kontrofensywy? Co w momencie, gdy to my zaczniemy dyktować jak ma wyglądać przebieg debaty publicznej, zamiast się wciąż dostosować do kart rozdawanych nam przez przeciwników? Co się stanie, gdy przystąpimy do twórczego kroku naprzód, który pozwoli nam zerwać się z tego błędnego koła tłumaczeń faktów i zaczniemy kreować rzeczywistość poprzez działanie?

„Myślący antykomunista musi przyjąć, że jego obecna walka z demoliberalnym Goliatem, nosząca charakter obronny, a z czasem, gdy pozwolą na to wypracowane środki – zaczepny (ofensywa ideowa, nowa kontrreformacja), winna wspierać się na filarze bezwzględnej wierności nauce Chrystusa. Przyjęcie takiej zasady, odpornej na świat antywartości, określi szerokie pole zasadniczego konfliktu, obejmującego m.in. pusty materializm, seksizm, sekciarstwo, globalizm, libertyński demo-liberalizm, koncepcje człowieka totalnie wyzwolonego – czyli wszystko to, co oferują ludzkości deprawatorscy planiści NWO”. Powyższe słowa doktora Dariusza Ratajczaka trafnie wskazywały i nadal wskazują jedyny kierunek, który może stanowić prawdziwą odpowiedź na marksistowską wizję świata.

Większość ludzi o narodowych poglądach zgadza się z tą kwestia wypowiedzianą przez dra Ratajczaka, jednak niewiele więcej robi poza zgodą. W końcu piętnowanie grzechów cudzych, bez zwalczania własnych, nie jest niczym innym niż pozerstwem, aktorstwem najgorszej próby. Taka faryzejska moda na wskazywanie lewackich wad staje się dziś niemal tak samo nie do zniesienia, jak ichniejsze zakłamywanie historii i opluwanie wartości oraz bohaterów, którzy te wartości reprezentują. W końcu oni w swoim zachowaniu nie widzą nic złego, a to, że my poinformujemy ich o tym, że w naszym mniemaniu jest to złe, nie sprawi, że nagle nawrócą się i zaczną żyć prawym życiem pobożnego katolika. Możemy brać udział w tym społecznym teatrzyku i biegać razem z nimi w kółko wskazując zło ich postępowania oraz słuchać z ich strony jak bardzo nietolerancyjni i zacofani jesteśmy. Owszem, możemy, ale po co?

W średniowieczu Kościół Katolicki był potężną instytucją, która miała realny wpływ na geopolitykę świata. Dziś właściwie tradycjonalizm i przywiązanie do tradycyjnych wartości jest uznawane za zabobon i ciemnotę przez lwią część warstwy pseudointelektualistów, którzy jednak obsadzają większość stołków na uczelniach i w urzędach oraz instytucjach publicznych. Katolicy są w większości sprowadzeni do pozycji obronnej, co szczególnie widać w krajach Europy Zachodniej. Jak to się stało, że taka potęga jak Kościół Katolicki tak bardzo stracił na znaczeniu i sile oraz jakie płyną z tego nauki?

Pomijając oczywistą kwestię pseudooświecenia i jego wpływu na zakłamanie obrazu Kościoła oraz zmniejszenie jego wpływu, należy doszukiwać się źródła obecnego stanu rzeczy w marksizmie. Nie należy jednak od razu brać rzutek i wbijać je w twarz Marksa i Engelsa na tarczy (choć to nie zaszkodzi). Klasyczny bowiem marksizm rewolucyjny już dawno upadł i na podniesienie się raczej nie ma żadnej szansy. Marksiści jednak, pomimo braków w zdolności do logicznego myślenia, są całkiem sprytnymi ludźmi i tę swoją lisią cechę chętnie, a konsekwentnie wykorzystują.

Tworząc koncepcję „długiego marszu przez instytucje” wykazali zrozumienie dla natury człowieka oraz zdolność do wyciągania wniosków z popełnionych przez ich poprzedników błędów. Ogół ludności nigdy nie będzie chętny do przelewania krwi, jeśli będzie widział inną drogę do osiągnięcia jakiegokolwiek ideału, jaki tylko sobie obierze. Marks rozumiał, że komunizm może utrzymać się tylko dzięki terrorowi i zaproponował go jako jedno z narzędzi. Niestety, nie wziął pod uwagę natury człowieka, która zawsze będzie dążyła do zrzucenia okowów nałożonych człowiekowi nawet przez system największej „równości i szczęśliwości”. Zrozumieli to jego pogrobowcy.

Ich taktyka opierała się na niszczeniu świata kultury nie poprzez bezpośrednie uderzenia z zewnątrz. Wiedzieli, że walka z oporem mas jest nie do wygrania i słusznie stwierdzili, że po co w ogóle z nim walczyć, skoro można go obejść. W taki właśnie sposób od środka infiltrowali i infiltrują nadal środowiska akademickie, kulturalne i artystyczne, a następnie je niszczą od wewnątrz. Któż ze współczesnych ludzi nie słyszał „Imagine” Johna Lennona, który jest de facto niemal bezpośrednim manifestem komunistycznym? Ileż ludzi słuchając tego obrazowego przekazu nie zarażało się tą wizją bezkrytycznie stając się aintelektualnym wyznawcą komunizmu? Iluż ludzi słuchając tego utworu odwróciło się od Kościoła i Boga?

Ile szkód przyniosło wytworzenie wśród społeczeństwa mitu ksiądz-pedofil albo przekonania o tym, że przed reformacją sprzedawanie odpustów było przez Kościół popierane? Ileż ludzi nie znając elementarnych faktów historycznych przyjęła te informację za fakty, tylko dlatego, że była na to moda? Iluż uwierzyło w podobne informacje podawane na łamach lewackich pism, o których, rzecz jasna, nieświadomy człowiek nie mógł myśleć jako o narzędziu propagandowym?

Jak bardzo na kształt współczesnego społeczeństwa wpłynęła politycznie i finansowo podbudowana decyzja APA (American Psychological Associacion) o wykreśleniu homoseksualizmu z listy zaburzeń? Czemu pieniądze łożone przez związki pedofilów miały wpływ na świat w jakim będą wychowywały się nasze dzieci? Jaki to będzie świat?

Możemy mnożyć pytania i toczyć apokaliptyczne wizje. Możemy udzielać hipotetycznych odpowiedzi i ganić naszych oponentów za krótkowzroczność i ogłupienie. Możemy również z perspektywy moralnej wysokości piętnować takie zachowania. Jednak popełnimy wówczas błąd, którego już od dawna nie popełniają marksiści. Zderzymy się z bezmyślnym oporem tłumów.

Nasi oponenci przejęli świat, który istniał na zasadach katolickich i zrobili z niego potworka w którym wszystkie zasady są rozmyte i nie ma żadnych kolorów – jest tylko dziwaczna, nieokreślona breja. Nie dokonali tego szybko i nie było im łatwo tego zrobić, ale jednak dali radę i postępują nadal. My obecnie żyjemy w świecie ustawionym na ich zasadach. Na zasadach demo-liberalnego przyzwolenia na wszystko i piętnowania jakichkolwiek objawów tradycyjnych zasad i wartości. Na uczelniach, w mediach oraz centrach kultury jesteśmy zaszczuci. A przecież te instytucje są z definicji przynależne do świata kultury, a nie antykultury. To marksiści są tam intruzami, a społeczna świadomość opinii publicznej jest tak skrzywiona, że nie dostrzega tego oczywistego kuriozum.

Spoglądając jednak na ten proces, powinniśmy wyciągnąć wnioski. Centra i ośrodki kultury i nauki należy odzyskać dla reprezentantów kultury i nauki. By to zrobić, należy zatrzymać ich marsz przez instytucje. Należy postawić tamę złożoną zarówno z ludzkich umysłów i serc, jak i głębokiej wiary w doniosłość naszej misji. I choć nie mamy wielkich funduszy, ani fundatorów czy międzynarodowych organizacji, które dysponowałyby ogromnym kapitałem, to musimy robić wszystko co w naszej mocy, by odpowiedzieć na marsz przez instytucje. Musimy zdobywać tytuły naukowe, tworzyć dzieła sztuki, zachęcać innych do poszerzania swojej wiedzy, zdobywania wpływów i bogacenia się. Musimy stworzyć naszą własną kontrę do marszu przez instytucje. Musimy te instytucje oczyścić z marksizmu, a następnie otoczyć murem obronnym, bo w innym wypadku historię napiszą zwycięzcy. Nasze dzieci będą żyły w tolerancyjnym, postępowym i bezbożnym świecie, mój artykuł będzie dowodem na istnienie ksenofobii i antysemityzmu, a wszyscy patrioci i nacjonaliści pozostaną nazistami opluwanymi przez swoje własne wnuki. Stawka jest naprawdę wysoka, a zegar tyka.

 

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię