W szeroko rozumianym ruchu narodowym występuje zjawisko ciągłego, choć powolnego rozwoju. Patrząc historycznie (już historycznie!) na Marsz Niepodległości widać, że systematyczna praca Obozu Narodowo-Radykalnego oraz Młodzieży Wszechpolskiej dała duży plon. Zdaje się jednak, że liczebność MN przyjęła wygląd krzywej rozkładu normalnego i swój szczyt już ma za sobą. Obserwując taki stan rzeczy należy zadać kilka pytań. Co jest tego przyczyną? Czy da się oraz jak odwrócić ten proces? Jak wykorzystać jego gasnący potencjał i czy popełniliśmy jakieś błędy?
Jakość plonu
By udzielić odpowiedzi na powyższe pytania trzeba najpierw przyjrzeć się źródłom oraz przyczynom zjawisk. Nic bowiem nie dzieje się bez przyczyny, a znajomość fundamentów pozwala na wprowadzenie dogłębnych i trwałych zmian. Moda na patriotyzm, jaka zapanowała ostatnimi czasy, i która została skwapliwie wykorzystana przez większość firm marketingowych oraz partii politycznych, jest bez wątpienia pozytywnym kierunkiem w którym podążają polskie masy. Niestety jednak masy są wykorzystywane w subtelnej politycznej grze jako marionetki lub tzw. „pożyteczni idioci”. Ludzie Ci poprzez swoją nieświadomość polityczną, pomimo intuicyjnie stworzonego właściwego światopoglądu nie posiadają odpowiedniego zaplecza poznawczego, które umożliwiłoby im unikanie manipulacji oraz licznych błędnych poglądów podyktowanych tylko i wyłącznie duchem czasu. Doskonałym przykładem tej sytuacji w życiu codziennym jest kampania reklamowa duńskiej sieci marketów „Netto”. W niemal każdej gazecie z ofertą sklepu widać polskie flagi albo bociany i podpis, że ponad 95% produktów jest wykonanych w Polsce. Oczywiście kapitał z produktów wykonanych w Polsce płynie w takiej sytuacji do Danii, więc w żadnej mierze dokonywanie zakupów w tego typu marketach nie jest uczynkiem patriotycznym. Łatwo jednak budować duński kapitał poprzez grę na patriotycznych uczuciach nieświadomych Polaków. Taka gra polegająca na wykorzystywaniu szlachetnych pobudek jest z gruntu zła i niemoralna, a stawia nas w sytuacji wzmożonej ostrożności wobec wszystkich, którzy próbują grać na patriotyzmie. Większość z nich bowiem realizuje swój osobisty bądź partykularny interes wykorzystując chwilowe trendy nie zważając na to, że jest to niemoralne. Czy zatem możemy określić, że plon który wyrósł poprzez wiele lat pracy polskich nacjonalistów jest zły? W żadnym razie. To bowiem uczucia i pragnienia rozpalają ludzkie serca podrywając do działania całe ruchy. Skoro, więc zdołaliśmy rozniecić ogień w ludzkich sercach, co należy robić dalej? Czy powinniśmy czekać, aż zostanie tylko żar i utwierdzać rodaków w przekonaniu, że jesteśmy lawą? Oczywiście, by ogień płonął trzeba do niego dokładać i osłaniać przed wiatrem by nie zgasł. Jak z kolei można dołożyć do ognia ludzkich serc?
Młocarnia
Po zebraniu plonów, zboże należy porządnie młócić by oddzielić kłosy od zboża. Tutaj leży problem w którym dostrzegam prawdopodobieństwo zmniejszenia rozpędu z jakim rozrastał się Marsz Niepodległości. Tysiące młodych osób mogło na tym właśnie marszu spotkać się pierwszy raz z ludźmi o poglądach narodowych. Prawdopodobnie było dla nich szokiem, że istnieje tak wiele osób, które w naszym lewoskrętnym społeczeństwie, zachowały trzeźwość myślenia i podzielało podobne wartości. Wówczas właśnie w tych młodych ludziach pojawił się płomień. Nie był to jednak nieśmiały płomyczek, który trzeba pielęgnować. Jak każdy młody człowiek, także i Ci zapłonęli od razu silnym i jasnym płomieniem. Pragnęli zmieniać świat, chcieli wpływać na rzeczywistość już dziś. Nie chcieli czekać na zmiany aż ich dzieci wejdą w politykę i same wezmą na siebie bałagan, którzy zostawili im rodzice. Każdy z nich był pożądliwy, jak niecierpliwy jest człowiek kochający na myśl o spotkaniu ze swą wybranką. Nasz cel jednak z zasady jest bardzo odległy i trudny. Gorące myśli, które zdadzą sobie z tego sprawę ostygną i zmienią się w skorupę zabijając swoje wyrzuty sumienia tłumaczeniem, że w środku naprawdę są gorący. To młócenie automatycznie oddzielało kłosy od zboża. Najbardziej pożądliwi i najbardziej zapalczywi musieli odpaść ze względu na swoją słabość charakteru lub jego brak. Bowiem w szeregu wojowników każdy człowiek bez charakteru jest potencjalnym zdrajcą. Tacy ludzie są kłosami, które muszą zostać odrzucone przy młóceniu. Co jednak z pozostałymi, którzy nadal płonęli ogniem dużym i jasnym, znamionującym szybkie wypalenie i zamianę w zgliszcza? Tutaj należało ludziom dać wielkie zadanie, dostosowane zarówno do wielkości ich płomienia, jak i do celów jakie będą realizować w przyszłości dla dobra narodu. Czym jest takie zadanie, które nie tylko wówczas trzeba było dać ludziom, ale które nadal jest najbardziej palącą potrzebą naszego społeczeństwa?
Produkcja mąki
By z ziaren wyprodukować mąkę trzeba je rozdrobnić. Jest to ciężka praca wymagająca dużego nakładu energii. Praca ta pozwala na osiągnięcie efektu ostatecznego, którym jest życiodajny chleb. Warto, więc poświęcić każdą kroplę potu i każdy wysiłek dla tego szlachetnego celu. Taki też cel jest postawiony przed nami – nacjonalistami. Naszą rolą jest dać tym młodym ludziom potężne zadanie jakim jest kształcenie charakteru. Nie może to być jednak bliżej nieokreślona wskazówka, nie może to być polecenie bez określonych ram. Nie może być to marzenie lub odległy ideał. By marzenie przekuć w plan należy najpierw podzielić je na etapy, które do niego prowadzą. Każdy z etapów musi być realny do wykonania oraz posiadać ścisłe ramy czasowe, które będą motywowały do pracy i wywierały presję na osiąganie realnych wyników. To zadanie, któremu nie podołaliśmy, a które nadal na nas czeka. Należy jasno powiedzieć jakie umiejętności oraz jaką wiedzę muszą opanować śmiałkowie pragnący budować Wielką Polskę. Należy przedstawić jasny program, który będzie programem edukacji społeczno-politycznej umożliwiającej pozyskanie niezbędnej świadomości. W końcu należy przedstawić przymioty charakteru oraz sposób ich weryfikacji ludziom, którzy pragną pracować wraz z nami dla dobra naszego narodu.
Pieczenie chleba
Wiele osób wypowiadając się na temat Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy przywołuje argument, że jest ona szkodliwa, bo kanalizuje porywy serca szerokich mas pozwalając na uciszanie sumień w życiu codziennym. Wymówka, że nie trzeba pomagać na co dzień, bo się wrzuciło pieniążek do puszki jest niezmiernie wygodna, a przez to niebezpieczna. Niestety, okazuje się, że Marsz Niepodległości może stanowić taki sam sposób kanalizacji patriotycznych porywów serca. Wystarczy w końcu raz do roku pojechać 11 listopada do Warszawy, czy przejść się w lokalnym marszu, by móc o sobie mówić „patriota”. By z tej całej zabawy zbożem coś wynikło poza chwilową burzą medialną, a wpływ na życie społeczne jaki wywieramy był większy należy być stanowczym i konsekwentnym w działaniu. By to działanie z kolei zaowocowało chlebem należy działać celowo zgodnie z ustalonym uprzednio planem. Jak więc sprawić, by z tej mąki był chleb? Otóż rozszerzanie oraz pogłębianie zasięgu działalności organizacji narodowych będzie możliwe tylko i wyłącznie, gdy ludzie, którzy je tworzą będą mieli stalowe charaktery i niezłomne oblicza. Ogrom pracy jaki nas czeka w niesprzyjającej atmosferze geopolitycznej oraz kulturowej i oświatowej przypomina Stajnię Augiasza. Bez herkulesowej pracy nie dokonamy nic poza ubabraniem się gnojem oraz śmiercią z wycieńczenia. By skierować bieg rzeki, a jednocześnie utrzymać ją w odpowiednim korycie, należy je uprzednio odpowiednio umocnić. Tym korytem są właśnie organizacje narodowe. Brakuje nam jednak umocnienia oraz określonego kierunku, który mógłby sprawić, że uzyskamy odpowiednią masę krytyczną.
Konkrety
By program systematycznego wykształcenia w myśl idei narodowej oraz szerokiego rozumienia otaczającej nas rzeczywistości poprzez pryzmat serwowanych nam ideologii mógł się zrealizować należy nadać mu rzeczywisty kształt. Program musi zostać oparty o prawdę i opracowany przy pomocy specjalistów z różnych dziedzin, by połączyć i ułożyć w odpowiednie ramy poznawcze, wiedzę dotyczącą wszystkich istotnych aspektów życia społecznego i politycznego. W ramy takiego programu musiałyby wchodzić kluczowe elementy: filozofii, antropologii, historii, politologii, psychologii, socjologii, religioznawstwa, kulturoznawstwa oraz religii. Rozumienie świata w sposób szeroki, który byłby dostępny dla każdego, jest możliwe tylko przy ścisłym opracowaniu wiedzy z powyższych dziedzin w sposób maksymalnie efektywny. System ten musiałby być podzielony na niewielkie poziomy, które na wzór stopni w wojsku świadczyłyby o poziomie świadomości danej osoby. Każdy człowiek, który chciałby wziąć udział w programie musiałby dokładnie określić liczbę godzin jaką jest w stanie poświęcić na realizację zadań w danym miesiącu. Wówczas otrzymywałby spersonalizowane zadanie dotyczące opanowania danego obszaru pojęciowego, które stanowiłoby dla niego wyzwanie umożliwiające osiągnięcie stanu przepływu (zgodnie z teorią Mihalya Csikszentymihalyia). Wówczas kształcenie pozwalałoby danej osobie czerpać przyjemność z samego poszerzania wiedzy, a młodzi ludzie, którzy pragnęliby szybkich rezultatów swojej pracy byliby usatysfakcjonowani. Ich stopniowy i systematyczny rozwój przełożyłby się na wykształcenie cech charakteru takich jak: samodzielność, wytrwałość, ciekawość oraz sumienność i obowiązkowość. Po realizacji takiego programu, który obejmowałby sukcesywną pracę przez kilka lat, mielibyśmy wzmocnienie, którego potrzebuje nasze koryto by wyczyścić Stajnię Augiasza.
Rzeczywistość
Powyższy wywód nie stanowi programu, a raczej propozycję do skierowania myśli w kierunku kształcenia charakteru młodych Polaków o uczuciach patriotycznych na szeroką skalę. Chciałbym by podsunięte przeze mnie pomysły stały się przesłanką lub inspiracją dla specjalistów z różnych dziedzin oraz doświadczonych praktyków szeroko pojętego ruchu narodowego do prób stworzenia takiego programu. Dla każdego rozsądnego człowieka widoczne są minusy i problemy związane z powyższym pomysłem. Uważam jednak, że realne działanie i zmiana otaczającej nas rzeczywistości wymagają pracy niezależnie od obranego celu. Polscy narodowcy zawsze gotowi byli do wyrzeczeń, a trudności nigdy nie były dla nich przyczyną do zaprzestania działań. Każda kłoda rzucana pod nogi organizacjom narodowym powinna być przyczyną ich wzrostu. Liczę, że i w tym przypadku problemy i trudności jakie pojawią się przy próbach realizacji takiej koncepcji, staną się jedynie paliwem, które będzie napędzało nas do działania. Liczę, że machina narodowej pracy otrząśnie się z ospałości i powoli nabierze rozpędu. Liczę, że transformowanie rzeczywistości w idee zamienimy na transformowanie idei w rzeczywistość.




























Z tym wszystkich wymienionych dziedzin, poza religią, wszystko powinno jednak opierać się na historii. Religia dla wierzących jest objawiona przez Boga. Natomiast nauki społeczne powinny opierać się na faktach. A fakty to jest historia. Czy można zbudować teorię zachowań społecznych, czy to socjologiczną, czy ekonomiczną, czy politologiczną, czy tym bardziej psychologiczną, to już jest inna sprawa. Wielu ludzi tu pisze byle co, w celu otrzymania stopni naukowych. Nieraz to jest sprzeczne ze sobą. Znam przykład kobiety po pedagogice, która starała się realizować wyuczone zasady i w ogóle wychodziła śmieszność. W każdym razie najważniejsze są fakty. Więc powinna być wykładana historia, ze szczególnym uwzględnieniem ruchu narodowego, który się krystalizował w XIX wieku, następnie trwał, był kontynuowany przez NSZ. Ale po 1989 r. niestety ale władzę przejęli euroatlantyści a nurt narodowy był na marginesie sceny politycznej. Mam nadzieję, że nastąpi jego odrodzenie, tylko nie w takiej wersji, która będzie współpracowała z PiS i chodziła na miesięcznice smoleńskie. Kaczyński, podobnie, jak Narutowicz, jest niestety, częścią polskiej historii, tyle, że nie ma nic wspólnego z nurtem narodowym. Narutowicz przynajmniej na polu nauki miał osiągnięcia i to nauki ścisłej. A Kaczyńskiego “nauka” popierała “autorytet” Lenina.
Fakt, historia również jest niezwykle istotna dla zrozumienia otaczającego nas świata. Moja propozycja jednak ma dawać człowiekowi okulary, które umożliwią spostrzeganie wzajemnych powiązań między powyższymi obszarami nauki. Dlatego próbując włączyć w taki program historię popadlibyśmy w błąd logiczny. Bowiem do interpretacji zdarzeń historycznych, trzeba mieć wartości przez pryzmat których się je ocenia i wartościuje. Jeśli chcemy uczyć o danych faktach (przykładowych bitwach, czy istotnych postaciach) to musimy je wyabstrahować spośród niezliczonej ilości innych. Poza obszarem znaczeniowym poszczególnych faktów (ze względu na ich wielkość i poziom wpływu na otoczenia) pozostaje cały szereg faktów o podobnym znaczeniu, które znaczenie większe zyskują przez ocenę historyka. Ten z kolei dokonuje oceny przez pryzmat powyższych okularów, jakkolwiek ideologicznie nie byłyby wykonane. Dlatego też postuluję stworzenie takich okularów w sposób kompleksowy. Co do religii, to celowo pisałem o religioznawstwie, ponieważ człowiek musi odkrywać drogę do Boga samodzielnie, ale wiedza z zakresu religii nie może być trudno dostępna lub rzadka. To musi być coś pospolitego i zrozumiałego dla wszystkich, by ludzie nie bagatelizowali znaczenia duchowości w ludzkim życiu (badania Abrahama Maslowa, potwierdzają, że ludzie mają potrzebę transcendencji). Czemu religia jest ważna dla każdego, o tym jeszcze napiszę osobny artykuł. Dość powiedzieć, że ludzie zwyczajnie potrzebują Boga i nawet jeśli są ateistami, to mimowolnie czynią bogiem jakiś ze swoich ideałów, wierzeń etc., co kończy się patologią psychologiczną (patologią w rozumieniu odchyłu od normy, a nie choroby) oraz erozją duszy.
Problemem środowisk narodowych jest całkowity brak rąk do pracy. W werbunku należy odwrócić równanie – (zazwyczaj młody) patriota musi chcieć dołączyć do tego, co widzi. Zachęcanie nie ma żadnego sensu, prezentowanie się ma. Działajmy, a z czasem wykształtuje się model trafny. Idee nacjonalistyczne są piękne – mnie nikt nie musiał zachęcać – ja sam się musiałem postarać, aby dołączyć do myślących.