W grudniu 2016r. Narodowy Bank Polski przeprowadził badanie ankietowe, sprawdzające sytuację imigrantów ukraińskich na polskim rynku pracy. Wyniki badania mówią jasno, że z roku na rok do Polski przybywa coraz więcej Ukraińców. Momentem przełomowym był wybuch konfliktu w Donbasie, który spowodował masowy napływ ludności, nie tylko z zachodniej części Ukrainy, której dotychczas dotykała migracja do Polski, ale także ze wschodniej. Świadczą o tym wszystkie dane statystyczne zebrane po 2014r. Ale nie tylko wojna na wschodniej granicy jest przyczyną migracji Ukraińców do Polski. O wiele ważniejszy wydaje się gospodarczy chaos, w którym pogrąża się Ukraina. W 2015 roku zarejestrowano 780 tys. oświadczeń o chęci powierzenia pracy cudzoziemcowi, z czego 760 tys. dla obywateli Ukrainy – dla porównania w 2014 r. takich oświadczeń wydano odpowiednio 390 tys. i 370 tys. Tę samą tendencję pokazuje prawie dwukrotny wzrost liczby zezwoleń na pracę, wydanych Ukraińcom. W 2014r. takich zezwoleń wydano 26 tys., w 2015r. już 50 tys. Według szacunków w 2015r. w Polsce zatrudnionych było około miliona przybyszów zza wschodniej granicy. Średnia płaca dla Ukraińca w Polsce to 2,1 tys. na rękę, z czego większość zarobków jest transferowana na Ukrainę – łącznie w 2015r. Ukraińcy przesłali do swoich domów ponad 5 mld złotych. Badaną grupę imigrantów nie dotyka także bezrobocie. Ponad 93% osób przebadanych przez NBP to osoby aktywne zawodowo. Bezrobocie wśród Ukraińców ma charakter przejściowy, wynikający z tego, że często podejmują się oni pracy dorywczej. Taki model pracy dotyczy aż 47,9% przebadanych osób. Nadal zjawiskiem marginalnym są Ukraińcy prowadzący własną działalność gospodarczą (0,3%). Analizując sektory gospodarki, w których znajdują zatrudnienie Ukraińcy, zauważa się przewagę branż typowych dla imigrantów ekonomicznych, a więc: sektor usług dla gospodarstw domowych – w tym zarówno sprzątanie, jak i opieka (37,6%), usługi remontowo – budowlane (23,6%), rolnictwo (19,3%). Rzadziej Ukraińcy zatrudniani są w branży gastronomicznej i hotelarskiej (12,4%), handlu i przemyśle (łącznie ok. 13%).

Nie da się ukryć, że obecnie, w niektórych sektorach gospodarki, obserwuje się spadki podaży pracy. Lukę tę skutecznie wypełniają imigranci z Ukrainy. Ponadto na najbliższe dekady prognozy demograficzne nie są optymistyczne – już teraz zmniejsza się liczba osób w wieku aktywności zawodowej, a w ciągu następnych lat, spadek ten będzie dramatyczny. Co więcej, trudno liczyć, wbrew zapałowi niektórych komentatorów, na masowe powroty Polaków z Wielkiej Brytanii. Większość osiadłych tam rodzin jest już zakorzeniona i przystosowana do Wysp, a z drugiej strony trudno sobie wyobrazić, że Wielka Brytania pozwoli na masowe odpływy pracowników z kilku sektorów gospodarki. Patrząc z takiej perspektywy, imigracja z Ukrainy jest dla Polski zjawiskiem bardzo pożądanym, a potencjał pracowników z Ukrainy powinien zostać rozsądnie zagospodarowany, z jak najlepszym pożytkiem dla polskiej gospodarki. Jednocześnie należy zdawać sobie sprawę z problemów, jakie może w przyszłości nastręczyć imigracja z Ukrainy, których dzisiaj nie dostrzega się ze względu na chłonność nowych, tanich pracowników przez polską gospodarkę. Pierwszym problemem jest od dawna zauważalna anomalia w trendzie spadku bezrobocia i wzrostu płac – podczas gdy bezrobocie systematycznie spada, presja płacowa jest bardzo słaba. Jak zauważa w swoim raporcie ze stycznia 2016r. Narodowy Bank Polski, „ograniczająco na dynamikę wynagrodzeń nominalnych nadal oddziałuje napływ pracowników z Ukrainy”. To spostrzeżenie kłóci się z dotychczasowymi zapewnieniami ekspertów, że Polacy nie muszą obawiać się konkurencji ze strony taniej ukraińskiej siły roboczej.

Drugim negatywnym aspektem napływu imigrantów, i to dużo groźniejszym, bo niewidocznym w krótkiej perspektywie, jest fakt, że ukraińscy pracownicy łatają dziurę demograficzną, która powinna zostać w sposób systemowy rozwiązana przez wdrożenie długoterminowej i skutecznej polityki demograficznej. Napływ Ukraińców uzupełniający lukę na polskim rynku pracy usypia polski rząd, który odsuwa od siebie konieczność rozwiązania problemu kurczących się zasobów aktywnych zawodowo Polaków. W konsekwencji doprowadzi to do tego, że Polska uzależni się od dopływu imigrantów zarobkowych zza granicy lub, po ich masowym odpływie (np. do Europy Zachodniej), polska gospodarka wpadnie w recesję. Inne wyzwania, jakie generuje masowa imigracja to wspomniane wyżej transfery pieniężne, wyprowadzające miliardy złotych z Polski na Ukrainę oraz sytuacja ukraińskich studentów, którzy którzy po zakończeniu nauki na polskich uczelniach wyższych będą stanowić poważną konkurencję w dostępie do rynku dla osób wkraczających po studiach na rynek pracy. Osobnym zagadnieniem są problemy społeczne, które przy braku asymilacji tak dużej grupy narodowościowej, mogą prowadzić do zachwiania bezpieczeństwa publicznego.

 

2 KOMENTARZE

  1. Co do spadku liczby osób w wieku produkcyjnym to przypominam o drastycznej obniżce wieku emerytalnego i utrzymywaniu wygórowanych przywilejów wybranych grup zawodowych. Czyżby tekst miał być ugłaskany pod publikę, że pomija te tak ważne kwestie?

    PS: a jakby czepiać się szczegółów to napływ z Ukrainy nie równa się w 100% napływowi Ukraińców…

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię