Czy nie spotkaliśmy się kiedyś z taką sytuacją, że mimo niepodważalnych argumentów nie udało nam się przekonać drugiej osoby? Na pewno tak. Wiąże się to ze smutnym wnioskiem, że informacja sama w sobie nie jest najważniejsza Zwróćmy też jednak uwagę na: jej formę, osobę mówiącą i odczucia jakie w nas wywołuje. Czy jest to problem? Tak, nawet jeden z poważniejszych. Jednym z przymiotów wolności jest stanie przy Prawdzie, tej obiektywnej i jedynej. Nigdy nie będziemy wolni, jeśli tkwimy w kłamstwie. Jak głosi Ewangelia Janowa „Poznacie Prawdę, a Prawda was wyzwoli” (J8, 32). Co może nam zatem przeszkodzić w tym dążeniu do niepodległości duchowej?
Ojciec Jacek Woroniecki OP w swoich rozważaniach na temat sentymentalizmu zauważa, że ta zaraza rozpowszechniła się na tyle, że już podświadomie „myślimy uczuciami”. Czy nie złapaliśmy się nigdy na tym, że uznaliśmy coś za rzeczywiste, tylko dlatego, że czuliśmy, że jest Prawdą? Przykładem takiego zachowania jest odczytywanie symboli. Co czujemy, gdy widzimy odwrócony krzyż? Pierwszym skojarzeniem jest, że jest to symbol antykatolicki, od razu przywołujący negatywne emocje. Nie jest to zły odruch, o ile na samym uczuciu się nie poprzestanie. Osoba miłująca Prawdę, a przez to i wolność zada sobie najpierw pytanie w jakim kontekście został ten symbol umieszczony. Może się przecież okazać, że jest to krzyż św. Piotra! Widzimy zatem, że uczucia potrafią i często są fałszywymi doradcami, które oddalają nas od poprawnego widzenia rzeczywistości.
Kolejnym problemem pojawiającym się na naszej ścieżce jest pycha. Wielokrotnie poczucie fałszywej dumy przeszkadza nam w przyznaniu się do błędu. Nasze zawyżone mniemanie o sobie nie pozwala nam pokazać nawet odrobiny słabości. Nie pozwala na schylenie głowy i przyznania racji drugiemu. Św. Tomasz zalecał wprawdzie, by zbyt prędko nie zmieniać zdania, ale tylko dlatego, by wszystko na spokojnie przemyśleć. Jeśli tak robimy – idziemy w dobrym kierunku. Nie jest możliwe by poznać Prawdę, a jednocześnie nie zaprzeć się siebie, czyli odrzucić swoje własne pomysły, wizje, sympatie i wyobrażenia, by zastanowić się chociaż chwilę nad zdaniem drugiej osoby. Nawet jeśli czujemy do niego ogromną niechęć.
W starożytnej Grecji powstała kolejna kłoda tarasująca nam przejście. Sofiści ćwiczący się w sztuce wymowy potrafili w zgrabnych, pozornie mądrych słowach przekonać do swojego zdania rzesze ludzi. Tak zwana erystyka jest powszechnie używana również i dzisiaj, nawet nieświadomie. Czy nie spotkaliśmy się w telewizji z tak zwanymi argumentami ad personam, kiedy to jakiś polityk chcąc uciec od odpowiedzi na trudne pytanie, próbuje ośmieszyć drugą osobę? Jeśli widownia to pochwyci, to zgodnie uzna, że ów demagog wygrał dyskusję, a przecież był przyparty do muru merytorycznym pytaniem i nie odpowiedział na nie. Słyszymy co chcemy usłyszeć.
Nie bez powodu największy z upadłych aniołów – Lucyfer nazywany jest „Księciem Kłamstwa”. Kłamstwo jest doskonałą bronią do zniewalania ludzi i analogicznie Prawda jest doskonałym wybawcą. Jak mówił Jezus o sobie „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem, nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie.” (J 14, 6).
Na końcu zatrzymajmy się nad wierszem legendarnego partyzanta Zdzisława Brońskiego „Uskoka”, bohatera lubelskiej ziemi zamordowanego przez UB.
NIEWOLNICTWO
„A kto chce być sługą, niechaj sobie żyje,
Niechaj sobie powróz ukręci na szyję.
Niechaj swoją wolę na wieki okiełza.
Pan jest niedaleko, niech do niego pełza…
Niechaj jak pies wierny czołga się bez końca
Za żydowskim biczem, który go potrąca
I najpierw głaskany, a potem wzgardzony,
Niechaj bolszewikom wybija pokłony.
A kto chce być wolnym i prawe ma serce,
Niech walczy, niech cierpi, choćby w poniewierce.
Niech ducha pokrzepi myślą o przyszłości
Niech czoła nie zniża w podłej służalczości.”
Krzysztof Zaborek



























Bardzo interesujący tekst. Niestety, większość osób nie potrafi dyskutowac, przyznam szczerze, że ja sam też. Podstawowy problem, że spora część osób lubi zabierać głos w sprawach na których się nie znam. Czyli polityka, jedzenie i takie inne rzeczy. Akurat ja tych sprawach się znam i naprawdę trudno ścierpieć te wszystkie pseudo-dyskusje z ludźmi zacietrzewionymi, myślącymi że wiedzą, choć nie wiedzą.
Ja bym polecał zapoznać się z książkami o eurystyce(czy też erystyce) i generalnie “sztuki dyskusji”. Kiedyś się tego uczyłem, ale mi to wypadło z głowy.
Generalna zasada dyskusji jest taka, że każdy zaczyna najpierw by przedstawić swój punkt widzenia, potem jest próba znalezienia wspólnych elementów, ale i tak na końcu każdy zostaje przy swoim i chce jedynie udowodnić, że wygrał dyskusję.
Świadomy nacjonalista musi być nie tylko świadomy, ale i przede wszystkim oczytany oraz umieć dyskutować. Powiem szczerze, że mi się często zdarza tracić nerwy podczas dyskusji, szczególnie gdy mam do czynienia z debilami.
Warto zapoznać się z tą, podstawą, na pewno się przyda w dyskusjach.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Erystyka#Metody_erystyczne_.28wed.C5.82ug_Schopenhauera.29