Jerzy (a właściwie Alfons, takie bowiem imię nadano mu na chrzcie, imiona Jerzy Aleksander przybrał dopiero w 1971 roku w czasie nauki w seminarium) Popiełuszko przyszedł na świat 14 września 1947 roku we wsi Okopy, na Podlasiu, jako syn Władysława i Marianny. W latach 1954- 1965 uczęszczał do Szkoły Podstawowej oraz Liceum Ogólnokształcącego w Suchowoli. W czerwcu 1965 roku rozpoczął naukę w Wyższym Metropolitarnym Seminarium Duchownym św. Jana Chrzciciela w Warszawie. Studia wiązały się również z dwuletnią służbą wojskową w jednostce dla kleryków w Bartoszycach. Godny podkreślenia jest fakt, iż młody alumn wielokrotnie dawał świadectwo żywej wiary, nie pozwolił na przykład odebrać sobie medalika i różańca.
Święcenia kapłańskie przyjął 28 maja 1972 roku w bazylice św. Jana Chrzciciela w Warszawie, z rąk kardynała Stefana Wyszyńskiego. Swoją pracę duszpasterską ks. Jerzy rozpoczął w parafii Świętej Trójcy w Ząbkach koło Warszawy. Po trzech latach przeszedł do parafii Matki Bożej Królowej Polski w Warszawie. W 1978 roku przeniesiony został na wikariat do parafii Dzieciątka Jezus w Warszawie na Żoliborzu, natomiast po niespełna roku skierowano go do pracy duszpasterskiej przy kościele akademickim św. Anny w Warszawie. W okresie tym. ks. Jerzy kierował duszpasterstwem pielęgniarek, był również członkiem Krajowej Konsulty Duszpasterstwa Służby Zdrowia oraz diecezjalnym duszpasterzem środowisk medycznych. Ostatnim miejscem zamieszkania księdza była parafia św. Stanisława Kostki w Warszawie na Żoliborzu, gdzie przebywał od maja 1980 roku. Rozpoczął wówczas pracę, jako duszpasterz pielęgniarek, kierował również zebraniami formacyjnymi grupy studentów Akademii Medycznej, oraz co miesiąc organizował spotkania modlitewne dla lekarzy.

Ks. Jerzy Popiełuszko znany jest przede wszystkim jako ogromny patriota. Warto podkreślić, iż przełomowym momentem w życiu ks. Jerzego, który w sposób znaczący zadecydował o jego przyszłej działalności, był sierpień 1980 roku, kiedy doszło do strajku w Hucie Warszawa. Pięciu przedstawicieli Huty poprosiło wówczas kard. Wyszyńskiego, aby wyznaczył im jakiegoś kapłana do odprawienie niedzielnej Mszy Świętej. Wybór padł właśnie na ks. Jerzego.
Od czasu ogłoszenia stanu wojennego, we wszystkie ostatnie niedziele miesiąca w kościele św. Stanisława Kostki na Żoliborzu odbywały się słynne nabożeństwa za Ojczyznę. Pierwsza taka Msza celebrowana była 28 lutego 1982 roku. Od wprowadzenia stanu wojennego do swojej śmierci ks. Jerzy wygłosił aż dwadzieścia sześć kazań, które przyciągały tłumy Polaków. Jeden z biografów ks. Jerzego, J. Kotański, mówił o nim, iż: „był nie dającym się uciszyć głosem prawdy”. Ówczesny rzecznik rządu, Jerzy Urban, nazywał natomiast Msze za Ojczyznę „seansami nienawiści”.
Warto dodać, iż oprócz Mszy za Ojczyznę, ksiądz zaangażował się również w pielgrzymkę robotników Huty Warszawa na Jasną Górę, która przerodziła się później w Ogólnopolską Pielgrzymkę Ludzi Pracy.

Silne zaangażowanie w działalność o charakterze patriotycznym wiązała się niestety z licznymi szykanowaniami. Prasa rozpisywała się o jego rzekomych nadużyciach finansowych i skandalach obyczajowych, dwa razy włamano się do jego mieszkania. We wrześniu 1983 roku prokurator Anna Jackowska rozpoczęła śledztwo, stawiając księdzu zarzuty nadużywania wolności sumienia i wyznania na szkodę Polski Ludowej. W pierwszej połowie 1984 roku kapłan był przesłuchiwany aż trzynaście razy, a także raz zatrzymany.
Z czasem władze decydowały się na bardziej radykalne działania. 13 października 1984 roku milicja próbowała doprowadzić do wypadku drogowego, w którym ks. Jerzy miał zginąć. Akcja ta skończyła się wówczas fiaskiem. Zarówno ks. Jerzy, jak i jego najbliżsi zdawali sobie sprawę z tego, iż życie kapłana jest zagrożone, stąd ze strony przełożonych pojawiła się propozycja wyjazdu do Rzymu, na studia. Ksiądz nie zgodził się jednak na tę propozycję, uważał, iż byłaby to forma ucieczki od miejsca, w którym postawił go Kościół („Nie mogę tych ludzi zdradzić, nie mogę ich zostawić”).
Tragiczna śmierć ks. Jerzego miała miejsce dokładnie 19 października 1984 roku. Kapłan wraz z kierowcą samochodu, Waldemarem Chrostowskim, byli wówczas w drodze do Warszawy, zatrzymani zostali w miejscowości Górsk, a następnie uprowadzeni przez trzech przebranych w uniformy milicji drogowej funkcjonariuszy SB (Grzegorz Piotrowski, Leszek Pękala i Waldemar Chmielewski). Funkcjonariusze ci działali w ramach Samodzielnej Grupy „D” (od słowa dezintegracja”) IV Departamentu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Sprawa śmierci ks. Jerzego do dziś owiana jest tajemnicą. 21 października powołana została w Ministerstwie specjalna grupa mająca zbadać sprawę porwania (teoretycznie bowiem nie wiedziano wówczas jeszcze o śmierci księdza). Natomiast 30 października z zalewu koło tamy we Włocławku wyłowiono ciało kapłana. Dokumenty policji opisują to zdarzenie następująco: „O godzinie 17.00 […] przystąpiono do wydobywania zwłok mężczyzny […] przy użyciu płetwonurków. Przed ich wydobyciem, jak wynika z oświadczenia płetwonurka Krzysztofa Mańsko, […] ubrane były w sutannę, zwrócone twarzą w kierunku jazu, z obciążeniem nóg”. Do tego momentu wielu miało nadzieję, że kapłan żyje. W całym kraju odbywały się modlitwy i czuwania z prośbą o jego bezpieczny powrót.
Sekcja zwłok ks. Jerzego odbyła się w Białymstoku, skąd ciało przewiezione zostało na miejsce wiecznego spoczynku przy kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie. Pogrzeb odbył się natomiast 3 listopada. Uroczystości pogrzebowe przebiegały w zupełnej ciszy, nie doszło do żadnych wystąpień.

Proces domniemanych zabójców ks. Popiełuszki trwał od 27 grudnia 1984 do 2 lutego 1985 roku. Toczył się on przed Sądem Wojewódzkim w Toruniu w obecności „publiczności” złożonej przede wszystkim z funkcjonariuszy SB. Podkreślić należy, iż był to pierwszy proces, w którym sądzeni byli funkcjonariusze tajnej policji, której celem było zwalczanie inicjatyw mogącym szkodzić komunistycznej władzy. W efekcie G. Piotrowski oraz A. Pietruszka skazani zostali na 25 lat więzienia, L. Pękala na 15 lat, a W. Chmielewski na 14. Ostatecznie jednak Pękala wyszedł na wolność po 5 latach, Chmielewski po 8, Pietruszka po 10, a Piotrowski po 16.
Warto podkreślić, iż paradoksalnie władze wykorzystały proces do swego rodzaju oskarżenia ofiary i do ataku na Kościół. Wojciech Jaruzelski w rozmowie z Erichem Honeckerem nazwał Kościół „garbem”, którego nie udało się w Polsce usunąć.

Jak zostało już wspomniane, okoliczności śmierci ks. Jerzego do dziś owiane są tajemnicą. Sam proces morderców kapłana był szczegółowo zaplanowany przez komunistów. Dochodzenie sądowe miało zostać poprowadzone tak, aby pokazało ono jedynie sam fakt uprowadzenia i morderstwa księdza. Działania takie miały na celu ukrycie rzeczywistych inspiratorów zabójstwa – istnieje prawdopodobieństwo, iż mogło chodzić tu o wysoko usytuowanych esbeków.
W latach dziewięćdziesiątych toczył się proces gen. Władysława Ciastonia (byłego wiceszefa MSW i szefa SB) oraz Zenona Płatka (szefa IV Departamentu MSW). Proces Ciastonia zawieszony został jednak w roku 2000. Płatek natomiast został uniewinniony w roku 2002, ze względu na brak dowodów. W 2004 roku ujawniona została notka mjr Wiesława Górnickiego, z której wynika, iż inspiratorem morderstwa ks. Popiełuszki był Mirosław Milewski, członek Biura Politycznego i sekretarz KC PZPR. Warto zwrócić uwagę na hipotezę Tadeusza Kisielewskiego (autora książki „Zabić księdza”), który stoi na stanowisku, że w śmierć kapłana w większym lub mniejszym stopniu zaangażowany był ZSRR. Moskwie mogło zależeć bowiem na zaangażowaniu antyrządowych wystąpień, które odsunęłyby od władzy Wojciecha Jaruzelskiego i zastąpiła go właśnie Mirosławem Milewskim, który uchodzić mógł za bardziej oddanego Kremlowi. Człowiek ten już w 1944 związany był z KGB, co mogło być swego rodzaju gwarantem lojalności. Kisielewski wskazuje, iż po śmierci ks. Jerzego Kiszczak miał dawać Moskwie do zrozumienia, że wie o jej udziale w zbrodni.
Warto zwrócić również uwagę na opinię byłego pracownika IPN, Leszka Pietrzaka, który wskazywał, iż ks. Jerzy w rzeczywistości nie zginął 19 października, ale 6 dni później, a więc wtedy, gdy Piotrowski i dwaj inni funkcjonariusze SB byli już aresztowani. Celem porwania ks. Jerzego miałaby być natomiast próba zwerbowania kapłana przez SB. Pietrzak wskazywał, że ks. Jerzy przez kilka dni miał być torturowany celem podjęcia przez niego współpracy ze służbami. Podobne zdanie w tej kwestii posiadał Wojciech Sumliński, autor książki „Kto naprawdę zabił”.

Jedno nie ulega jednak wątpliwości – ks. Jerzy Popiełuszko do dziś stanowić może wzór kapłana, a także wzór patrioty. Jego beatyfikacja odbyła się 6 czerwca 2010 roku w Warszawie.

 

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię