Wielowiekowa historia świata oparta na ciągłym rozwoju powołała do życia wiele idei, wiele prądów umysłowych oraz wartości. W całej rozmaitości tych ostatnich wyróżnić należy wartości ponadczasowe, absolutne, wieczne, bezwzględne. Nazywanie ich wartościami “tradycyjnymi” i oddanie ich na wyłączność prądom konserwatywnym jest ich degradacją. Przypisując je do danego okresu, przyrównując do innych, narażamy je chociażby teoretycznie na dezaktualizację i pozbawiamy znaczenia. Nie są to przecież jedne z wielu wartości, stojące razem z nimi w jednym szeregu, ale unoszące się nad nimi wartości absolutne. Warto dodać, że wartości najwyższe pozostają nimi bez względu na okoliczności. Determinowały one życie naszych ideowych przodków, determinują nasze i będą wyznaczały życie naszych dzieci, choć przez ten czas wiele się zmieniło, a jeszcze więcej zmieni. Takie spojrzenie na wartości z jednej strony osuwa grunt pod nogami środowiskom zachowawczym, które przestają mieć niejako monopol na “prawdę”, z drugiej zaś strony uzdrawia silne dusze z wszelkiej maści konserwatyzmów, ponieważ uświadamia, że można być człowiekiem dobrym, kultywującym odwieczne normy i jednocześnie się rozwijać, iść nieustannie naprzód. Pozwala walczyć o zmiany, marzyć o chwili przełomu i wierzyć, że inny świat od tego który istniał jest możliwy, z jednoczesnym przechowaniem w sercach tego co prawdziwe.
Dlaczego jednak konserwatyzm nie jest dobrym wyjściem dla nacjonalistów? Nie jest on na pewno zjawiskiem pożądanym w środowiskach narodowych chociażby z powodu tkwiącego już u jego podstaw pesymizmu i braku wiary w przyszłość. Jesteśmy nowym pokoleniem Polek i Polaków, jesteśmy spadkobiercami wielowiekowego dziedzictwa, ale jednocześnie jego twórcami. Dotrzemy tam gdzie jeszcze nikogo przed nami nie było, dokonamy tego o czym tylko marzyli nasi przodkowie, jeśli w siebie uwierzymy i zdobędziemy się na tak potężne poświęcenie, jak wielka jest nasza miłość do ojczyzny. Potrzebujemy ludzi wierzących w przyszłość, ambitnych, twórczych, a nie nastawionych na działania defensywne i posługujących się retoryką “oblężonej twierdzy” odtwórczych ekscentryków. Jesteśmy nacjonalistami, ludźmi rozumiejącymi ducha czasów, zaprzątnięci myślą o stanowczych zmianach, nie widzący we współczesnym świecie prawie nic co można byłoby zachować, lecz jednocześnie mamy dusze wypełnione tymi samymi wartościami co nasi przodkowie i dumnie wynosimy je na sztandarach. Dlatego w rewolucyjnym zapale, w chęci zmian nie zapomnimy o tym co najważniejsze i to nasz odróżnia od wszelkich lewackich utopistów i jednocześnie chroni przed zboczeniem z właściwej drogi narodowego postępu. Nie uważam konserwatyzmu za ideę całkowicie złą. Jest to najlepsza z możliwych idei dla jednostek słabych, które nie mają wystarczających predyspozycji do zaangażowania się w idee twórcze, do przełamywania schematów. Przyjęcie konserwatyzmu chroni przed popadnięciem w fascynacje szkodliwymi ideami jak np. anarchizm. Nie każdy może być nacjonalistą, tym bardziej narodowym-rewolucjonistą, nie każdy ma ku temu wystarczające zdolności. Znacznie lepiej mieć więc wokół siebie niegroźnych konserwatystów, z którymi się nie utożsamiamy, ale wierzymy w takie same z najważniejszych wartości, niż tłumy tworzące, ale zagubione w bogatym świecie idei. Ludzi ambitnych, zdolnych zachęcam jednak do podjęcia trudu.
Opuszczając swój bezpieczny kąt, zmierzając w nieznane naturalnie ponosimy ryzyko zagubienia się i zatracenia z oczu ostatecznego celu życia. Żeby się nie zgubić można stać w miejscu, w ogóle nie wychodzić z domu, można też korzystając z ponadczasowych drogowskazów i wykorzystując wrodzony intelekt, faktycznie czasami błądząc, wciąż iść na przód na przekór historii i dotrzeć na szczyt, skąd najlepiej oddamy hołd naszym przodkom.
Maria Pilarczyk



























Neguje Pani konserwatyzm i promuje drogę rewolucyjną. Wszystkie znane mi rewolucje kończyły się źle i prowadziły społeczeństwo na manowce (delikatnie pisząc). Czy oby na pewno chcecie kroczyć tą drogą?
“…z powodu tkwiącego już u jego podstaw pesymizmu i braku wiary w przyszłość” – i skąd takie założenie? Z tego, że szanuję przeszłość nie wynika, że jestem pesymistą! Jako konserwatysta wierzę, że przyszłość wtedy będzie dobra, gdy będziemy przestrzegać zasad, których przestrzegali nasi dziadowie. Przestrzeganie tychże zbudowało ich potęgę, sprawiło, że nasza cywilizacja wyprzedziła w rozwoju inne cywilizacje. Świat się zmienia. Dopuszczam ewolucyjną zmianę zasad, tak by nadążały za zmieniającym się światem. Ewolucyjną, bo musimy dać sobie czas na ocenę efektów zmian, na zrozumienie kierunku w którym podąża świat.
A jaka utopia jest Pani ideałem?
Chętnie poznałbym choć jeden przykład udanej rewolucji narodowej opartej o katolicyzm – czyli takiej o jakiej mowa w powyższym artykule. Jakiekolwiek ruchy, które da się podpiąć pod tę grupę, można policzyć na palcach jednej ręki.
Ale niech będzie, powiedzmy, że Estado Novo było taką rewolucją. Tzw. prawdziwi rewolucjoniści z lat 30. ubiegłego wieku, jak Ladesma, francuska Młoda Prawica, czy skromny bo skromny, ale jednak ruch faszystowski w Portugalii, określenie Salazara rewolucjonistą delikatnie mówiąc by wyśmiali. Odbiegając od tego Portugalia Salazara nie skończyła ani źle ani nie prowadziła społeczeństwa na manowce, delikatnie mówiąc.
Co do drugiej części, konserwatyzm to nie szacunek przeszłości, tylko doktrynalne, ślepe trzymanie się za wszelką cenę tego co było, bojaźliwe spojrzenie w przyszłość i konieczne zmiany.
Nikt tu nie neguje uznania polskiej tradycji, kultury, dorobku poprzednich pokoleń. Lecz taka postawa nie jest równoznaczna z pojęciem konserwatyzmu.
O rewolucja Salazara w Portugalii kolega nie słyszał?
Czekam na ból dupy pod tym b.dobrym artykułem.
Polski konserwatyzm niestety nie ma dobrej reputacji. Zniekształcony rozwój społeczeństwa I RP spowodował, że był to konserwatyzm przede wszystkim szlachty, czyli 1/5 społeczeństwa władającej pozostałą częścią. Nasza szlachta posiadająca nieograniczone prawie wolności, ciemiężąca razem z Żydem polskiego chłopa, trzymająca w ryzach króla i osłabiająca coraz bardziej władzę państwową, jednocześnie upadła często moralnie, stała się głównie przyczynkiem do upadku kraju. Swojego rodzaju rewolucją była tu Konstytucja 3 maja, która godziła w wybujałą wolność szlachecką i to właśnie dało początek Targowicy…I czy warto tak za wszelką cenę odwoływać się do konserwatyzmu?
[…] [1] http://test.kierunki.stronazen.pl/2016/01/maria-pilarczyk-w-swiecie-ponadczasowych-wartosci-2/ […]