Wraz z początkiem II Wojny Światowej jasnym stało się, iż po jej zakończeniu nastąpią w Europie znaczące korekty granic. Tym samym właściwie od początku działań wojennych środowiska powiązane z Obozem Narodowo-Radykalnym podnosić zaczęły kwestię tzw. “Myśli Zachodniej” – czyli zachodniej granicy Polski opartej na liniach Odry i Nysy Łużyckiej. Tematyka rewindykacji zachodniej granicy była ważnym postulatem działaczy narodowych jeszcze w okresie międzywojennym, a nawet przed odzyskaniem przez Polskę Niepodległości. Już w 1887 Jan Ludwik Popławski pisał: “czas już po tylu wiekach błąkania się po manowcach wrócić na starą drogę, którą ku morzu trzebiły krzepkie dłonie wojów piastowskich”. Jednak to właśnie wybuch II wojny światowej spowodował zintensyfikowanie postulatów związanych z realizacją wizji przyłączenia do Polski ziem zachodnich, Pomorza czy Prus Wschodnich. Klęska Rzeczypospolitej w kampanii wrześniowej wcale nie osłabiła tych aspiracji. Środowiska narodowe ustanowiły ten postulat jednym ze swoich głównych celów wojennych. Konspiracyjny organ Obozu Narodowo-Radykalnego, pismo “Szaniec” jako pierwsze wysunęło potrzebę powrotu dawnych ziem zachodnich do powojennej Polski. Na łamach tego pisma w kwietniu 1940 r. pisano iż: “Przed nadejściem armii zwycięskich z Zachodu sami musimy zająć to wszystko, co odwiecznie jest polskiem: Prusy Wschodnie, Gdańsk, Linię Odry, cały Śląsk, aby przypadkiem nie stały się te ziemie męczeńskie przedmiotem targów i szacherek dyplomatycznych, aby znów nie skrępowano nam rąk, które wymierzać będą zasłużoną karę i przywracać sprawiedliwy ład”. Działacze powiązani z grupą “Szańca” utrzymywali, iż naszym obowiązkiem jest samemu wywalczyć przyszły kształt naszych granic, nie licząc przy tym na łaskę aliantów. Za faktyczną realizację tej wizji odpowiadać miała organizacja wojskowa Związek Jaszczurczy, a później Narodowe Siły Zbrojne.
Związek Jaszczurczy skupił się na tworzeniu swoich struktur tak, by po zakończeniu działań wojennych mogły one stanowić zalążek przyszłej administracji cywilnej. W związku z czym powołano Komisariat Cywilny, którego zadania związane były z planami opanowania obszaru Prus Wschodnich oraz ziem zachodnich po Odrę i Nysę Łużycką. Akcja ta miała być przeprowadzona przez oddziały ZJ w momencie upadku Niemiec. Plany te jednak musiały ulec zmianie w związku z wysiedleniem z tych ziem znacznej części ludności polskiej podczas okupacji. Po scaleniu ZJ z NOW i utworzeniu tym samym Narodowych Sił Zbrojnych, Komisariat Cywilny przekształcony został w Służbę Cywilną Narodu.
Mimo sukcesów Niemiec na froncie zachodnim i upadku Francji, grupa “Szańca” nie poddawała się w swoich działaniach zarówno na polu budowy struktur jak i propagandowym. W artykule “Oczy na Zachód” który ukazał się w sierpniu 1940 roku napisano: “Jako minimum rewindykacji ustalamy ziemie leżące na wschód od Nissy Łużyckiej i Odry, przy czym dla celów obronnych granica musi obejmować obie te rzeki, a nawet pas ochronny na ich lewym, zachodnim brzegu”. Wizję takiej właśnie zachodniej granicy Polski argumentowano motywami historycznymi, gospodarczymi oraz strategicznymi. Historycznymi, gdyż jak wiadomo myśl narodowa zawsze mówiła o etnicznych ziemiach polskich, które należy odzyskać. Kwestia gospodarcza wiązała się z ogromnym znaczeniem Śląska czy Prus Wschodnich w wizji narodowej gospodarki powojennej Polski. Wliczyć tu należy też szeroki dostęp do morza i rozbudowę przyszłej marynarki handlowej. Wreszcie kwestia strategiczna w której zagadnienie naszych granic zachodnich ukazywano przez pryzmat trwałego pokoju w Europie.
Działacze powiązani z “Szańcem” mieli wiele zastrzeżeń do Rządu na Emigracji w związku z jego bierną postawą w realizacji wizji “Szańca Bolesławów”. Wizja ta wiąże się z koncepcją geopolityczną jaką prezentował Zygmunt Wojciechowski, pisząc o tym, iż Polska przesuwając swe granice na wschodzie zaniedbywała swe etniczne ziemie na zachodzie, za co przyjdzie nam ponieść konsekwencje. Najlepiej opisał to moim zdaniem Lech Karol Neyman w swojej pracy zatytułowanej właśnie “Szaniec Bolesławów” przez co rozumiał linie rzek Odry i Nysy Łużyckiej. Według koncepcji Neymana, właśnie granica oparta na tych rzekach wraz z miastami Stralsund, Prenzlau, Eberswalde, Frankfurt nad Odrą oraz wyspami Uznam i Rugia mogła zagwarantować nie tylko Polsce ale całej powojennej Europie bezpieczeństwo, gdyż dostrzegano zagrożenie płynące z ewentualnego zwycięstwa Związku Radzieckiego. Według działaczy powiązanych z przedwojennym ONR dostateczna siła Polski miała być argumentem który miał odstraszać w przyszłości ZSRR od wszczęcia kolejnego konfliktu na skalę światową. O swoich wizjach zachodniej granicy pisał Neyman także w dwóch innych publikacjach: “Polska po wojnie” (1941) oraz “Likwidacja niemczyzny na ziemiach zachodnich” (1943), w których koncepcję asymilacji tych terenów oparł na czterech głównych punktach:
1. Odzyskanie elementu tzw. “skradzionych dusz”, tj. ludności polskiej mówiącej po niemiecku i powierzchownie zniemczonej, na skutek zerwania jej z macierzą.
2. Wysiedlenie bądź zlikwidowanie ludności niemieckiej.
3. Skierowanie nadmiaru ludności z rolniczych terenów przeludnionych na Ziemie Uzyskane.
4. Szeroką akcję reemigracyjną, dotycząca zwłaszcza wychodźstwa naszego w Niemczech Zachodnich, Francji i Rosji Sowieckiej, uwieńczoną osiedleniem reemigrantów na Ziemiach Uzyskanych.
Temat Zachodniej granicy Polski podnoszony był też przez działaczy związanych ze Stronnictwem Narodowym. W wydawanym przez SN czasopiśmie “Walka” cyklicznie ukazywała się seria “O co walczymy?”, w której poruszano właśnie kwestie granic zachodnich i północnych Polski, zapowiadając przyłączenie do Polski Gdańska, Warmii, Pomorza Zachodniego z Kołobrzegiem i Szczecinem, Prus Wschodnich z Królewcem oraz Górnego i Dolnego Śląska z Wrocławiem i Opolem. Kolejnym zwolennikiem granicy na liniach Odry i Nysy był związany z Narodowo-Ludową Organizacją Wojskową Karol Stojanowski, który w szerokim stopniu przedstawiał walory gospodarcze wynikające z posiadania dostępu do dwóch wielkich rzek: Wisły i Odry oraz uzyskanie szerokiego dostępu do morza z portami w Gdańsku oraz Szczecinie. Stojanowski przewidywał, że po objęciu tych terenów przez polską administrację, niemiecka ludność w większości sama zdecyduje się na ich opuszczenie. Przewidywał również, że “duży odsetek dzisiejszych Niemców szybko i łatwo zwróci się ku polskości”. Kolejnym ciekawym opracowaniem odnoszącym się do wizji “Szańca Bolesławów” jest niewątpliwie trzytomowy cykl pt. “Ziemie Powracające. Obraz geograficzno-gospodarczy”. Cykl ten był efektem pracy ludzi skupionych wokół tzw. Studium Zachodniego pod patronatem Głównego Delegata Rządu dla ziem wcielonych.
Tematyka etnicznych polskich ziem na zachodzie, była nieodłącznym kierunkiem poruszanym przez polskie środowiska narodowe od samego początku ich istnienia. W trakcie trwania II wojny światowej koncepcje te stały się możliwe do zrealizowania, co miało niewątpliwy wpływ na ich eskalację. Jak się okazało marzenia narodowców o powrocie dawnych Piastowskich Ziem do powojennej Polski miały się spełnić w znacznej mierze. Niestety zrządzenie losu sprawiło iż fakt przyłączenia do Polski tzw. “Ziem Odzyskanych” został wykorzystany przez zdrajców narodu, którzy przedstawiali go jako rekompensatę za bezprawne odebranim nam terenów na Wschodzie Polski. Stało się to właściwie poza naszymi plecami na konferencjach w Teheranie gdzie postanowiono, że granica między Polską a ZSRR będzie przebiegać wzdłuż linii Curzona wraz z włączeniem do Polski Prus Wschodnich oraz ziemi opolskiej. W Poczdamie ustalono granicę zachodnią Polski na Odrze i Nysie Łużyckiej. Zdecydowano o przesiedleniu mniejszości niemieckiej z terenów Polski, Czechosłowacji i Węgier na teren nowych Niemiec.
Podsumowując więc efekty walki zarówno zbrojnej jak przygotowań polegających na organizacji struktur gotowych w przyszłości pełnić rolę administracyjną, jakie podejmowali działacze środowiska Narodowo-Radyklanego. Można stwierdzić, że ich marzenia i koncepcje zostały spełnione – choć na pewno nie w sposób jaki by sobie życzyli i co należy zaznaczyć nie w pełni. Nie sposób dziś też wyobrazić sobie gospodarki Rzeczypospolitej bez możliwości jakie daje nam Śląsk, czy dostęp do portów na Bałtyku. Dlatego warto pamiętać o postaciach i organizacjach które od samego początku swego istnienia podnosiły kwestię przesunięcia zachodniej granicy Polski na linię “Szańca Bolesławów”.
Szymon Wilczak




























dobry artykuł
Ciekawa historia. Pamiętajmy, że na zachód od Nysy i Odry leżą ziemie słowiańskie – Łużyce, a część tych ziem w czasach piastowskich należała do Polski. Pluję też w twarz ciemniakom, którzy uważają, że Wrocław to niemieckie miasto itd. Poczytajcie trochę.