Dokładnie dziś mija 56 lat odkąd zmarł jeden z czołowych przedstawicieli przedwojennego ONR. Wyśmienity ekonomista, publicysta, sygnatariusz deklaracji ideowej. Architekt programu gospodarczego ONR ABC i nieprzejednany krytyk socjalizmu i kapitalizmu. W latach okupacji żołnierz Konfederacji Narodu, zaś po wojnie współpracownik wielu pism emigracyjnych. Dnia 23 października 1961 roku w Madrycie zmarł Wojciech Zaleski.
Urodził się 1906 roku w Lwowie, gdzie spędził młodzieńcze lata. Tam też rozpoczął studia (Uniwersytet Jana Kazimierza), które kontynuował w Krakowie na Uniwersytecie Jagiellońskim uzyskując w 1931 roku tytuł doktora prawa ze specjalizacją w obszarze nauk ekonomicznych. Od wczesnych lat udzielał się na łamach prasy narodowo–demokratycznej. To właśnie na UJ miał sposobność zapoznać się ze środowiskiem narodowym – wstąpił w szeregi Młodzieży Wszechpolskiej, działał również w Obozie Wielkiej Polski i w Stronnictwie Narodowym, gdzie został sekretarzem komisji ekonomicznej SN.
Jednak, gdy po delegalizacji OWP zaczęły w szybkim tempie pojawiać się tarcia pomiędzy „młodymi” i „starymi” SN, Zaleski wystąpił z partii i wraz grupą działaczy młodego pokolenia założył Obóz Narodowo-Radykalny. Po rozłamie przyłączył się do frakcji ABC i szybko znalazł się w kręgu Organizacji Polskiej. Dużo publikował – m.in. na łamach „Nowego Ładu” i „ABC”. W 1937 roku wydał broszurę „Polska bez proletariatu”, która najpełniej prezentowała poglądy ONR w kwestiach gospodarczych. Na jej kartach Zaleski piętnuje zarówno liberalizm, jak i komunizm, opowiadając się za rozwiązaniami zaczerpniętymi z idei korporacjonizmu i dystrybucjonizmu. W następnym roku został redaktorem naczelnym „ABC”, poczytnego i popularnego dziennika o tematyce społeczno-politycznej. Niebawem oddalił się od środowiska ONR ABC, zbliżając się jednocześnie do zwolenników RNR „Falanga”. To by tłumaczyło, dlaczego pod okupacją trafił do organizacji tworzonych przez Bolesława Piaseckiego (Pobudka i Konfederacja Narodu), nie zaś do Grupy Szańca i NSZ.
W konspiracji prowadził działalność publicystyczną i wydawniczą, opracowując materiały programowe, broszury i artykuły do czasopism podziemnych – pełnił funkcję szefa Wydziału Programowego KN. Zgodnie z uniwersalistyczną linią organizacji publikował w 1942 roku broszurę „Siła gospodarcza Polski Nowej”, swoje najbardziej znane dzieło w tym czasie.
Po zajęciu terytorium kraju przez Sowietów wyemigrował na Zachód. W 1946 roku jako docent historii gospodarczej został wykładowcą na uniwersytecie dla uchodźców UNRRA w Monachium. Był to bardzo aktywny etap jego działalności: wydał własny miesięcznik „Universum”, ukazała się również książka pod tytułem „Plan Marshalla w gospodarce dwóch kontynentów”. Jednak pogarszający się stan zdrowia przerwał ten płodny okres – dała o sobie znać gruźlica, na którą Zaleski cierpi od młodości.
Po trzyletnim pobycie w sanatorium przeniósł się w 1951 roku do Paryża, gdzie pracował dla amerykańskiej agencji ECA rozdysponowującej fundusze w ramach Planu Marshalla. Jako aktywny naukowiec działał również w ramach paryskiego Ośrodka Badań Europy Środkowej. Trzy lata później przeniósł się do Madrytu, gdzie w tamtejszym radiu kierował sekcją polską. Cały czas był bardzo aktywnym publicystą – współpracował z wieloma polskimi i zagranicznymi czasopismami. W 1961 roku ukazało się jego opus magnum – „Tysiąc lat naszej wspólnoty. Społeczne i gospodarcze dzieje narodu polskiego w zarysie”. W tym samym roku zmarł.
Poglądy
Jak przystało na narodowego radykała, Wojciech Zaleski dał się poznać jako kontestator liberalnych stosunków gospodarczych, ale również nieprzejednany nieprzyjaciel marksizmu pod każdą postacią. Jak pisał na kartach „Polski bez proletariatu”:
„Jaki jest cel działania gospodarczego? Zarówno zwolennicy ustroju kapitalistycznego, jak i czciciele bożków Mordechaja Marksa, Lenina i Stalina uważają, że celem gospodarki jest dążenie do zdobycia jak największego bogactwa kosztem jak najmniejszego wysiłku. Takie poglądy stawiają człowieka na jednym poziomie ze zwierzętami. Pozbawiają go duszy. Istotnym celem życia człowieka jest dojście do doskonałości duchowej, do rozwoju zdolności umysłowych, do tworzenia dobra i piękna.”
Jak więc widzimy, w swej krytyce Zaleski nie opierał się jedynie na obserwacji konsekwencji obydwu systemów, ale sięgał znacznie głębiej, do filozoficznego źródła oraz ostatecznego rezultatu. Dlatego też to, co w krytykowanych systemach było celem wszelkich dążeń, dla Zaleskiego było zaledwie środkiem do celu, i to wysoce dyskusyjnym:
„Nie ma sensu cieszyć się z każdego rozwoju bogactwa, a czasem lepiej zrzec się z góry pewnych dróg bogacenia się. Według poglądów kapitalistycznych, cieszyć by się należało np. z rozwoju nowych knajp, domów schadzek lub ze wzrostu produkcji wódki, bo to przecież takie „bogactwa”. Oto, do jakich dziwolągów doprowadza myślenie kapitalistyczne. Nie wolno ani na chwilę zapominać o tym, że ostatecznym celem gospodarki jest stworzenie takich warunków życia, w których by się mogły rozwijać siły moralne Narodu, jego duchowe wartości i jego tężyzna.”
Zaleski, będąc świadomym opłakanych konsekwencji, jakie niesie ze sobą niczym nieograniczona wolność dla najbogatszych (liberalizm, kapitalizm), jak i jej kompletny brak (socjalizm, komunizm) obydwa te kierunki uznał za zupełnie nie do przyjęcia. Jednak wszelkie zmiany uzależniał od gruntownej zmiany świadomości jednostki – stworzenia człowieka na miarę nowych czasów, Nowego Człowieka. Nie da się stworzyć ładu zupełnie różnego od dotychczasowych, wadliwych przy pomocy ludzi operujących dotychczasowymi, częstokroć fałszywymi kategoriami. Dlatego też niezbędna jest praca wychowawcza na wielką skalę, której owocem będzie społeczeństwo złożone z ludzi o silnej świadomości narodowej, zdyscyplinowanych i ofiarnych na rzecz narodu. Których honor i godność będzie wynikać z reguł moralności katolickiej.
Początek reformom miał dać program wielkich inwestycji publicznych w branży drogowej, kolejowej i energetycznej – pozwoliłoby to na likwidację bezrobocia i wyprowadzenie kraju z zacofania względem zachodu Europy. Zaleski postulował również radykalną redukcję etatów w administracji publicznej i obniżenie pensji. Mienie żydowskie miało zostać wywłaszczone, zaś ich kartele finansowe rozbite.
Fundamentem zdrowych relacji gospodarczych dla Zaleskiego była własność prywatna rozumiana jako bezpośrednie władanie daną rzeczą przez prawowitego właściciela. Zatem wszelkie formy własności anonimowej powinny zostać upaństwowione. Dominować miała właśnie drobna własność prywatna, zaś produkcja i przetwórstwo nie miały opierać się na wielkich zakładach przemysłowych, tylko na małych przedsiębiorstwach rzemieślniczych (dekoncentracja produkcji).
Również wywłaszczeniu miały ulec wielkie zakłady przemysłowe – początkowo chodziło o sektor wydobywczy, energetyczny, zbrojeniowy itp., kluczowe dla bezpieczeństwa państwa. W tych upaństwowionych przedsiębiorstwach, tak jak do tej pory, część zarobków pracownika miała być potrącana na poczet emerytury, jednak nie w ramach kas emerytalnych (których działanie Zaleski oceniał nad wyraz krytycznie), tylko pozostawać miały w zakładzie jako osobisty wkład, wypłacany po latach jako emerytura. W ten sposób pracownik po pewnym czasie miał stawać się udziałowcem z prawem wyboru władz. Jak widzimy, właściwym celem nacjonalizacji przemysłu miało być przeniesienie prawa własności – z zagranicznych inwestorów i koncernów na rzecz społeczności pracowników zakładu (uspołecznienie).
Pierwszym krokiem miało być właśnie takie uspołecznienie sektora bankowego – tak, aby odebrać możliwość manipulowania rynkiem finansowym w Polsce podmiotom zagranicznym. Rdzeniem nowego systemu finansowego miał być w pełni autonomiczny Bank Polski, pełniący funkcję banku centralnego. Pozostałe banki miały być własnością poszczególnych grup społecznych, zapewniać im obsługę – banki rolnicze dla rolników, handlowe dla kupców itd.
Dalekosiężnym zwieńczeniem tak zmodyfikowanego systemu miało być wprowadzenie ustroju korporacyjnego, co na zawsze wyeliminowałoby tarcia pomiędzy poszczególnymi profesjami i klasami (hołubiona przez socjalistów walka klas).
Ultima ratio




























Ja bym się nie zgodził z tym, że w polityce bolszewików chodziło o osiągnięcie, jak najlepszego efektu, “jak najmniejszym wysiłkiem”. Ich celem było utrzymanie się przy władzy i temu wszystko podporządkowywali. Np. kolektywizacja miała też cel polityczny, jakim była pełna kontrola chłopów przez władzę.