O tym, że polskie społeczeństwo jest mocno spolaryzowane, nie trzeba nikogo przekonywać. Z każdej strony media i politycy bombardują nas frazesami o rosnącym napięciu w narodzie. Co bardziej oderwani od rzeczywistości, co jakiś czas rzucają hipotezami o groźbie wybuchu walk na ulicach czy nawet wojnie domowej. Granice podziału zostają wytyczone w rozmaity sposób, w zależności od tego, kto ją wyznacza. Zmieniają się też nazwy walczących obozów. W związku z powyższym, w niniejszym artykule postaram się zdefiniować kim są walczące obozy, co je motywuje do walki i gdzie w tym wszystkim znajduje się szeroko pojęte środowisko narodowe, a zwłaszcza jego narodowo-radykalna część.

Zacznę od obalenia mitu, jakoby zwalczające się propagandowo stronnictwa można nazwać obozem partii Prawo i Sprawiedliwość i obozem szeroko rozumianych obrońców demokracji, spod znaku komitetu pod przywództwem M. Kijowskiego. Owszem, po obu stronach obydwie te grupy mają znaczne wpływy i są wiodącymi graczami, jednak błędem będzie nazywanie ich w ten sposób. Wynika to z faktu, że obie strony motywuje przede wszystkim nienawiść. Dla jednych będzie to przede wszystkim pogarda do PiS i zwłaszcza samego Jarosława Kaczyńskiego, a dla drugich nienawiść do przeciwników politycznych.

Dlaczego uważam, że to jest główny czynnik zachęcający do wychodzenia na demonstracje i plucia jadem w internecie? Odpowiedź jest prosta, wynika z wypowiedzi wiodących postaci obu stron. Z jednej z nich usłyszymy, że lekiem na całe zło będzie odsunięcie Kaczyńskiego od władzy i potem jakoś to będzie. Z drugiej, wielokrotnie już cytowane przez media głównego nurtu stygmatyzujące znaczną, przeciwną wobec partii rządzącej część społeczeństwa. Nawet jeżeli wypowiedzi te były wyrwane z kontekstu, to pojawia się ich zbyt wiele i mimowolnie zaczynają kojarzyć się z wypowiedziami Korwina- Mikkego, któremu też co tydzień wyciąga się coś z kontekstu i on przecież na prawdę miał co innego na myśli. Brzmi znajomo, prawda?

Wobec tego, jak możemy nazwać oba zgrupowania i kogo do nich zaliczyć? Z jednej strony mamy tzw. elity poprzedniej władzy z koalicji PO- PSL, powstałą gdy ta pierwsza zaczęła tracić poparcie, Nowoczesną Ryszarda Petru, szeroko pojęte środowiska lewicowe, zarówno z partii SLD, Zielonych, Razem jak i grup miejskich, feministki, zwolenników jak najgłębszej integracji europejskiej w ramach UE, zwolenników mordowania dzieci nienarodzonych, aparatczyków PRL-u i dawnych funkcjonariuszy bezpieki oraz ich rodziny, osoby chętne na przyjęcie imigrantów z Bliskiego Wschodu, organizacje ateistyczne oraz LGBT czy anarchistów, a także działaczy i sympatyków dogorywającego Komitetu Obrony Demokracji. Wsparcia udzielają im media powiązane z koncernem Agora, czy prywatne telewizje głównego nurtu. Dodatkowo, na manifestacje tej strony chodzą ci wszyscy, którzy przez wszystkie lata szczucia PiS-em, oczerniania patriotyzmu i straszenia faszyzmem uwierzyli, że głównym problemem Polski jest Kaczyński. W związku z tym, bardziej prawidłowe byłoby tytułowanie tych ludzi jako “antyPiS”, lub według ich własnej nomenklatury “antyciemnogórd”.

Po drugiej stronie znajduje się oczywiście Prawo i Sprawiedliwość oraz powiązane z nim efemerydy dawnych działaczy tegoż ugrupowania oraz mniejsze prawicowe partie m.in. Prawica RP Marka Jurka, Stowarzyszenia Endecja czy Ruch Narodowy, przeciwnicy kierunku w jakim zmierza Unia Europejska, ale także przeciwnicy tego zrzeszenia jako takiego, organizacje nurtu tzw. konserwatywnych liberałów, organizacje broniące życia dzieci nienarodzonych (które potrafią także głośno krytykować PiS, gdy ten nie wywiązuje się ze swoich obietnic prolife), organizacje katolickie, przeciwników przyjmowania imigrantów z Bliskiego Wschodu, ale już niekoniecznie imigrantów z Ukrainy oraz grupy powiązane w różnym czasie z Marianem Kowalskim. Wsparcia udziela im przede wszystkim znajdująca się obecnie w rękach rządzącej partii Telewizja Polska oraz media propisowskie, jak np. czasopismo DoRzeczy, Telewizja Republika itp. oraz powiązani z nimi publicyści. Trudność sprawia nazwanie tego środowiska jako całości. Można pokusić się o nazwanie go prawicowym, ale nie wszystkie z tych stronnictw poczuwają się do swojej prawicowości, np. grupy antyaborcyjne. Każda z formacji znajdujących się po tej stronie politycznej barykady, mniej lub więcej poczuwa się do patriotyzmu i na swój sposób uznaje się za patriotę. Wydaje się jednak, że tym co jednoczy owy konglomerat jest nienawiść do “gorszego sortu”, jak to nazwał Jarosław Kaczyński, lub lewactwa, jak wolą to nazywać mniej znani działacze i sympatycy wspomnianych wyżej grup i partii politycznych. Wydaje mi sie, że termin antylewactwo najlepiej oddaje charakter i retorykę tej strony, dla której “lewakiem” jest zarówno anarchista, wysoko postawiony urzędnik w epoce Polski Ludowej oraz liberałowie z PO czy Nowoczesnej.

Pewnym problemem w klasyfikowaniu ugrupowań głównego nurtu jest Ruch Kukiz’15, który teoretycznie mógłby znaleźć się w obozie “antylewactwo”, jednak nie wszystkie osoby, działające w jego dość luźnych ramach, można w ten sposób zaszufladkować. Przykładem na to jest chociażby legenda Solidarności Walczącej, Kornel Morawiecki. Dodatkowo, dość często zdarza się czołowym działaczom tegoż ruchu krytykować PiS za jego “socjalistyczne” reformy. W związku z tym, pomimo bardziej przychylnego spojrzenia na “antylewacką” stronę sporu, zakwalifikowanie tam fanów politycznych dokonań znanego muzyka, Pawła Kukiza, będzie krzywdzące dla nich jako całości. Nie będzie jednak błędem, włączenie tam części jego działaczy, skupionych wokół chociażby stowarzyszenia Endecja.

Gdzie w tym wszystkim znajduje się szeroko rozumiane środowisko narodowe? Po części odpowiedziałem już wcześniej na to pytanie. Zgliszcza Ruchu Narodowego oraz stowarzyszenie powołane przez endeków z ugrupowania Kukiza, zaliczają się do “antylewactwa”. Zaliczyć tam można także domorosłych narodowców, zapatrzonych w niemającego nic wspólnego z NR, NS, ND, czy jakimkolwiek innym nurtem nacjonalizmu, Mariana Kowalskiego. Jednak nikt, wiedzący czym jest nacjonalizm, nie nazwie ich narodowcami czy nacjonalistami.

Środowiska narodowo-radykalne, jak dotychczas w wojnie polsko-polskiej starają się zajmować pozycje neutralne – pomimo ciągłych ataków medialnych, dokonywanych na nie przez polityków PO, KOD-u czy marginalnych grup skrajnej lewicy. Nie przeszkadzało to medialnemu mainstreamowi, próbować wrzucać Obóz Narodowo-Radykalny oraz lokalne grupy NR do worka z napisem “koledzy Kaczyńskiego”. O tym, że tak nie jest, świadczy chociażby niedawna ogólnopolska akcja ONR “Imigracja ze wschodu, zagrożenie polskiego narodu”, której głównym celem było zwrócenie uwagi na kooperację władz państwowych i wielkich koncernów, w ściąganiu do pracy w Polsce imigrantów z Ukrainy. Sama akcja pokazuje, jak powinno zachowywać się środowisko NR, czy ogólnie nacjonalistyczne, w Polsce – krytykować błędne decyzje czy pomysły zarówno obozu rządowego jak i tzw. “opozycji totalnej”, a w zamian przedstawiać własne propozycje rozwiązania problemów czy poprawy ogólnej sytuacji Polaków.

8 KOMENTARZE

  1. Bardzo dobry artykuł. Dobrze, że wspomniano o Marianie Kowalskim, którego uważałem za człowieka wartościowego, do czasu, gdy nie został on potraktowany “z buta” przez pewne środowiska i póki nie skończył jako “komentator polityczny” w śmiechu wartej telewizji neo-konserwatywno-UPRowskiej, pod przewodnictwem katolika, ponoć pastora, Chojeckiego.
    Nigdy nie byłem zwolennikiem takich inicjatyw, typowo ideologicznych, które dzielą Naród. Dla mnie nie liczy się podział lewica-prawica, ale Nacjonalizm vs Globalizm. Każdy kto popiera jakąkolwiek formę Globalizmu, jest ideowym wrogiem. Jak pokazuje przykład Francji, nie ważne kto, zawsze znajdzie wspólny język w “walce przeciwko nacjonalizmowi”, co świetnie pokazały oświadczenia wczorajsze, polityków głównego nurtu. We Francji podział jest jasny: Front Narodowy vs reszta. W Niemczech jest to samo, NPD, w pewnym sensie także narodowo-konserwatywny AfD vs reszta, to samo jest w Grecji w przypadku Złotego Świtu.
    Nie ma się co tu łudzić, że da się znaleźć wspólny język z liberałami, socjalistami, neo-konserwatystami czy innymi. Droga Nacjonalizmu, obojętnie w jakiej wersji, której w artykule podano, jest inna.
    Nacjonalista wierzy w Naród Organiczny, tzn. Nacjonalizm nie istnieje bez Korporacjonizmu. A więc każdy, kto nie jest Korporacjonistą jest naszym ideowym przeciwnikiem, ale jednocześnie bratem, bo Polakiem. Dla mnie, nie ważne czy ktoś jest PiSiorem czy członkiem/zwolennikiem Nowoczesnej, ważne, aby nie był szkodnikiem.

      • Ponoć nie dokonał aktu apostazji, a był chrzczony. Takie coś, ktoś wrzucił na youtube. Czyli katolik, tyle, że obrażony na kościół.
        Ja do tej pory, nie wypisałem się z kościoła, głównie dlatego, żeby nie robić jakichś problemów rodzinie.

        • Liczy się mentalność. Ani Chojecki ani Mazowiecki nie wypisali się z kościoła (z tego, co wiem), ale Chojecki ma mentalność protestancką, a Mazowiecki miał żydowską.

          • Mentalność protestancka i mentalność żydowska, to właściwie jedno i to samo. Pan Chojecki to chyba największy Syjonista w Polsce. Kiedyś, tacy jak on, dostawali bilet do Izraela, a jedną stronę.

  2. Ostatni sondaż dobitnie pokazał, że podział sceny politycznej między PO i PiS, będzie trwał w zaparte. Powrót Platformy Obywatelwskiej do władzy jest bardzo wysoce prawdopowodobny i trzeba się z tym liczyć już w przyszłych wyborach samorządowych.
    Jak dla mnie, PiS i PO i tak niewiele się różnią, a PiS robi tak idiotyczne rzeczy, że wcale mi ich nie szkoda, jak stracą władzę totalną.
    Warto byloby, aby polscy narodowcy, wszelkiej maści w końcu wyciągnęli sami wnioski i żeby skończyć z tym cyrkiem, z jakim mamy do czynienia od upadku komuny. Słowacja ma LSNS, które jest jedną partią, posiadającą 10 procent poparcia społecznego. Węgry mają Jobbik, który co prawda zsuwa się do mainstreamu, ale cały czas, reprezentuje sobą pozytywny przekaz.
    A co mają Polacy? Wielkie g….. Z własnej winy, bo te wszystkie przepychanki między róznej maści organizacjami są po prostu żenująco śmieszne. Ja, od zawsze popierałem NOP, Niklota, AN i inne, “skrajne” siły i mimo wszystkich moich zastrzeżeń, nigdy nie wylewałem g….., na głowy tej czy innej organizacji.
    Jeśli NOP, Ruch Narodowy, jedyne partie narodowe, jakie dziś istnieją, będą iść do wyborów, to ich poprę, bo nie mam zamiaru stać z boku i wybierać między zdrajcami. To, że podziały w środowisku są, to dobrze, ale może czas najwyższy zażyć trochę pokory, oczyścić środowisko z szumowin i powoli, zacząc budować, jedną wspólną platformę. Tym razem, już bez Korwina, Kukiza i podobnych popaprańców. Ostatnie lata, powinny być nauczką dla wszystkich i warto, by wyciągnąć wnioski. Także członkowie i zwolennicy ONRu, powinni to zrobić.

    • Święta prawda! Czas ruszyć d. i stworzyć wspólny front. Inaczej jako Naród będziemy stać w tych samych porach przez dziesięciolecia i patrzeć jak świat idzie do przodu!

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię