Tak zaczyna się główna część ulotki propagandowej, którą 11.05.2015 roku wszyscy wrocławianie mogli dostać, o dziwo, legalnie od bandy kilkudziesięciu neobolszewików zza naszej zachodniej granicy, którzy przez najbliższe dni, organizują triumfalny objazd po Rzeczpospolitej na pamiątkę zwycięstwa Armii Czerwonej w 1945 roku i zakończenia II Wojny Światowej.

W pierwszej chwili, kiedy się o tym dowiedziałem, naszła mnie pewna refleksja dotycząca wydarzeń sprzed tygodnia. Wszyscy pamiętamy głośną sprawę „nocnych wilków”, grupy rosyjskich motocyklistów, których celem była organizacja rajdu śladami nie kogo innego, jak właśnie wojsk ZSRR. Przyznam, że w duszy zaświeciła mi się w tej chwili czerwona lampka, a na ustach zarysowywał się ironiczny uśmiech. Jak to jest, że Rosjanie, którzy obiecali szanować nasze prawo, zgodnie, z którym publiczne propagowanie komunizmu jest zakazane (abstrahując od tego, że agitacja polityczna w ogóle nie była ich oficjalnym celem) zostają bezprecedensowo niedopuszczeni na teren Polski, a media rozpętują burzę na ich temat, a ich ideologiczni towarzysze z Niemiec, którzy nie dość, że używają publicznie zakazanych symboli ZSRR, to jeszcze wcale nie kryją się z propagandą rodem z 1918 roku, której próbkę wskazałem w pierwszy zdaniu felietonu. Czyżbyśmy mieli do czynienia z kolejnym przejawem coraz częściej objawiającej się u naszych władz choroby nazywanej schizofrenią polityczną? Co obnaża swoim brakiem konsekwencji nasz rząd z premier Kopacz na czele? Czy zwyczajnie pokazuje to jego słabość, czy może brak suwerenności w podejmowaniu decyzji międzynarodowych?

Komuniści niemieccy, o których mowa, w czasie całego swojego objazdu po stolicy Śląska, a byli w bardzo wielu miejscach ze szczególnym naciskiem na cmentarz żołnierzy Armii Czerwonej na Partynicach, zostali dodatkowo, o zgrozo, otoczeni kordonem policji, która bynajmniej nie została wysłana do aresztowania jawnych przestępców, tylko do ich ochrony. Na miejscu pojawili się także działacze Brygady Dolnośląskiej Obozu Narodowo-Radykalnego. Zaskoczeni działaniem władz, do których agresywnego działania w przypadku podejrzenia o jakąkolwiek antysystemowość zostali przyzwyczajeni, zaczęli podchodzić do funkcjonariuszy władzy i pytać, dlaczego ich reakcja jest taka, a nie inna, dlaczego zamiast przestępców skuć i wywieść na przysłowiową dla wrocławian ul. Trzemeską, organizują im darmową ochronę, biorąc w ten sposób sensu stricte współudział w zbrodniczym występku. Odpowiedzi policji były jeszcze bardziej zaskakujące. Funkcjonariusze, zamiast tłumaczyć się rozkazami lub koniecznością zapewnienia publicznego porządku, co przynajmniej miałoby sens logiczny, wezwało naszych działaczy do składania, uwaga, zawiadomień na posterunku policji o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Wnioskuję z tego, że jeżeli ktoś napadnie mnie z nożem w ręku i akurat będzie stał obok policjant, a ja poproszę go o pomoc, dowiem się, że najlepiej by było, jakbym złożył doniesienie na komisariacie. Śmiech na sali!

Zanim utajniona została dalsza trasa podróży, zdążyliśmy zdobyć ulotkę z informacjami na ten temat, którą udostępniamy Państwu w nadziei, że w każdym z wymienionych w niej miast komuniści nie obejdą się bez nieprzyjemnego powitania ze strony obywateli, skoro na naszą kochaną władzę liczyć nie możemy. Rządowi życzymy z kolei szybkiego powrotu do zdrowia. Współcześni psychiatrzy potrafią podobno czynić cuda i tego się trzymajmy.

Jan Sutowicz

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię