Demokracja liberalna, jako jeden z niewielu systemów, pozwala sobie na pewną wygodę opartą na notorycznej ignorancji. Mam na myśli tutaj fakt, że pytając liberała-demokratę o Fukuyamę w pierwszej chwili zastanawia się czy rozmawiamy o marce aparatu fotograficznego, czy sprzętu kuchennego. Jałowa dyskusja nie przeszkadza przekonywać swojego oponenta, czyli np. mnie, że oto On, ów liberał-oświeceniowiec ma SWOJE poglądy, więc nic mi do tego. A w dodatku mamy wolny kraj i demokrację, a to, że żyje w społeczeństwie i musi przyjąć jego normy to on ma w poważaniu. Na taką ignorancję nie może sobie przecież pozwolić ani totalista, ani autokrata, ani monarchista i każdy inny „sta” i „ata” z oczywistych powodów – musi obronić tezę, dla której jest zwolennikiem tego systemu rządów opartych na tych, a nie innych wartościach.
Tak uproszczona forma dyskusji świadczy niestety o tym, że w obozie demoliberałów nie ma z kim rozmawiać, bo są to prawdopodobnie ludzie głupi. Powołując się na temat aborcji weźmy np. słynną Alicję Tysiąc, która na protest przeciw zaostrzaniu ustawy aborcyjnej przyszła tłumacząc, że stoi wśród tych ludzi, bo walczy o lepszą przyszłość córek. Przyszłość m.in. tej samej córki, której gdyby mogła, a nie pozwalało jej na to prawo, to by zabiła w okresie prenatalnym tylko dlatego, że poród mógł rzutować na jej gorszy wzrok. Jaka to miłość matczyna, w której matka nie tylko nie chce oddać za swoje dziecko własnego życia z tej właśnie miłości, ale walczy o prawo do tego, aby inne matki mogły swoje dzieci zabić?!
W trakcie debaty nt. aborcji, poseł Winnicki powiedział, że aborcja będzie przyrównana w przyszłości na równi z obozami zagłady. Ja powiem więcej! Aborcja to najbardziej barbarzyńska praktyka na świecie! Jeśli bowiem nazwiemy barbarzyństwem to, że obcy kulturowo Niemiec, chce zabić obcego sobie kulturowo Żyda ze względu na „rywalizację rasową” (mówię tu o ideologii Chamberlaina), z którym ma prawo przecież nie mieć najlepszych stosunków, to czym nazwiemy mord matki na własnym dziecku, które ma się urodzić, ale upośledzone lub powstałe w wyniku gwałtu lub co gorsza przez własne widzimisię? To barbarzyństwo zrównuje liberalizm z bezczelnością bolszewicką i hitlerowską tym bardziej dlatego, że kobieta jest skonstruowana w bardziej niż mężczyźni specyficzny sposób.
Kobieta bardziej niż mężczyzna ma rozwinięte bodźce emocjonalne. Objawia się to na różne sposoby (m.in. częste wybuchy płaczu, emocjonalne traktowanie problemów, itp.) i choć wyraźnie ją odróżnia od mężczyzny zwykle gorsza percepcja myślenia logicznego, to zdecydowanie przoduje pod względem emocjonalnym. Na marginesie: powoduje to, że w zawodach wymagających logicznego rozumowania przodują mężczyźni (oczywiście, z zasłużonymi wyjątkami), ale jednak nikt nie podważy wyższości matczynej miłości nad ojcowską. Jeśli w barbarzyński sposób odetnie się matkę od jej naturalnego przeznaczenia, czyli związanego z nią cieleśnie i równie duchowo dziecka to tworzy się pusty materialny twór, który egzystuje dla samej egzystencji.
Niedawno byłem na berlińskim “Marsch für das Leben” (antyaborcyjnym Marszu dla Życia). Dla osób „wtajemniczonych”, maszerowanie na berlińskim marszu może być aktem odwagi, a przynajmniej niezwykłego przeżycia. Post factum przyznam, że odwagę na ten marsz trzeba mieć, a przeżycia choć nie były górnolotne, to na pewno zapadną w pamięci. Pozwolę sobie na krótką relację ze swojego wypadu.
Marsz ruszył spod Reichstagu w stronę Berlin Hbf (berlińskiego dworca głównego), skąd mogliśmy widzieć pierwsze owoce kreatywności tamtejszych zwolenników aborcji (de facto: głównie dzieciaki w wieku 16-18 lat). Na uboczu feminazistki postawiły kartonową kukłę z ubiorem Maryi, ale twarzą brodatą (jakby transwestyta) i podniesioną do góry suknią, tzn. widocznymi żeńskimi narzędziami rozrodczymi, po których któryś z anarcho-dzieciaków dynamicznie ruszał “ruchomą” ręką imitując masturbację i klawo się przy tym bawiąc.
Policja starała trzymać się ich daleko od nas, a raczej nas daleko od nich, dlatego trasa była ustalana praktycznie spontanicznie. Szliśmy przez jakieś kamieniczki (nie bardzo wiedziałem którędy, nie znam Berlina) aż doszliśmy do Fennbrücke, tj. dosyć długiego mostu, wzdłuż którego stało około 600-800 wszelkiej maści ideologicznych roszczeniowców/anarchistów i brudów każdej innej maści, których ze względu na „cenzurowane” nie będę chrzcił barwnymi inwektywami. Tłum krzyczał rytmicznie w naszą stronę: “Hau ab!” i jakieś przyśpiewki, które nie bardzo mogłem zrozumieć. Tam Kolega, z którym byłem, zauważył napis, który brzmiał mniej więcej: “Jestem Maryją i niestety nie popełniłam aborcji”.
W dalszej części pogrożono mi chyba pobiciem, co krzyczał młody Göring nie usłyszałem, bo byłem jakieś 50 metrów od niego, ale najwyraźniej nie życzył sobie, żeby w ogóle w ich stronę patrzono. Byłem tego świadomy, bo większość ludzi idąca w marszu maszerowała z twarzami zwróconymi w kierunku chodnika lub rozmówców, ale nauczony, że w Polsce czuję się pewniej, nie czułem tego strachu co większość przechodniów…
Tak demokracja i „postęp” wygląda na Zachodzie. Roszczeniowe grupy społeczne utworzone zarówno w Polsce jak i na Zachodzie oraz politycy przywłaszczyli sobie pojęcie „nowoczesność”, choć nie mają pojęcia czym ta nowoczesność jest poza bezmyślnym kserowaniem Zachodu i jego demoliberalnego smrodu zgnilizny. Dzisiaj aborcja jest według tzw. „elit” i całej degrengolady społecznej symbolem “postępu”, ale kto definiuje ten „postęp” nie wie nikt. Oczywiście, że aborcja nie jest żadnym postępem! Jest to roszczeniowa forma przywileju oparta na egoizmie. Społeczeństwo intelektualnie i duchowo postępowe to społeczeństwo, które ma poczucie wartości wyższych i ponadczasowych, którymi nie są utarte populizmy jak demokracja, czy wycieranie sobie „gąbrowiczowskiej” gęby tolerancją, czy wolnością, ale czyny godne zrozumienia i empatii do innych ludzi i mechanizmów natury. Nie można powiedzieć, że widzimisię jednostki silnej prowadzi w jakikolwiek sposób do postępu, bo to intelektualna farsa, a warto przypomnieć, że aborcja została wprowadzona przez ludzi związanych ze zwierzęcym darwinizmem – w Europie Lenina, a w Polsce przez Hitlera.
W ogóle, aby ustalić postęp należałoby zdefiniować cel, który postępowi przyświeca, a demokracja liberalna takiego celu nie ma. Demokracja opiera się jedynie na chaosie wrzasków ludzi lewicy i prawicy, a wrzaski te w bardziej lub mniej przekonywujący sposób trafiają do społeczeństwa, które z natłoku informacji nie jest w stanie często rozszyfrować Prawdy, więc kieruje się pobudkami niskimi i uniknięciem zastraszenia ze strony oponentów. Z tego chaosu informacyjnego dominują takie kuriozalne teorie jak dobroć kompromisów, w tym aborcyjnego, który jest totalną farsą logiczną (chyba, że ktoś na wzór wodza III Rzeszy ma skłonności do walorów estetyczno-rasowych). Dlaczego jest farsą? Trzeba tutaj obalić jedną, bardzo ważną i fundamentalną tezę, jakoby dziecko w fazie prenatalnej nie było człowiekiem. Otóż, aby obalić ten farmazon wystarczy zobaczyć zdjęcie abortowanego dziecka. Jest naturalne, że posiada zarówno ręce, jak i nogi i wygląda w zupełności jak mały człowieczek. Każda forma eugenicznego eksperymentu to ingerencja w ciało tego człowieka. Na powyższe farmazony można było się powołać w czasach kiedy nie wiedziano co to USG, w tym tak bardzo złowrogim dla demoliberałów średniowieczu, w którym zdjęć dziecka nie było widać, a mimo wszystko ludzie zwykli mieć bardziej zaawansowane zacięcie intelektualne niż współcześni oświeceniowcy.
Warto podkreślić, mówiąc o „postępie”, że świat istniał i rozwijał się przed „postępem” dzisiejszym. W czasach przedchrześcijańskich podejście do aborcji (zabicie poprzez sztuczne poronienie) było bardzo różne, choć już (ponoć) definiowane przez prawo rzymskie. Dopiero chrześcijaństwo zainicjowało jednoznaczność tego czynu jako czynu przeciwko naturze i nie wynikało z samego faktu posiadania przez dziecko duszy (bo te według różnych teologów otrzymywało duszę w różnym okresie), ale ze względu na czyn etycznie i moralnie niedopuszczalny. Przypomnę, że chrześcijaństwo według Engelsa było najbardziej postępowym ruchem w historii świata, ale nie przez wiarę w Chrystusa i jego zmartwychwstanie, o czym chciałbym przypomnieć ludziom upraszczającym problem aborcji do problemu katolików, ale przez ponadczasową etykę, na której bazuje nasza cywilizacja określana niesłusznie europejską (a słusznie: łacińską). Postęp ten bazował na stawianiu na piedestale wartości ponad zachciankami i pobudkami (wartościami niższego rzędu) i to właśnie chrześcijaństwo dało postęp, do którego doszła cywilizacja.
Demokracja liberalna, a w tym jej przyczynowe poprzedniczki: rewolucja francuska, bolszewicka i hipisowska odrzuciły postęp na rzecz upadku człowieka zakochanego w sobie, sprowadzając go do zwierzęcego egoizmu. Pora przywrócić ludziom godność i złamać ramy wygodnictwa i egoizmu! Miejmy nadzieję, że wprowadzony projekt obywatelski autorstwa Instytut Ordo Iuris będzie zaczątkiem do budowy świadomego człowieka, żyjącego w imię wysoko rozwiniętych zmysłów i wartości, a feministki będą trwałym symbolem ułomności sfrustrowanych kobiet z zaburzeniami psychicznymi i słusznie będą dyskredytowane w debacie publicznej na równi ze zbrodniarzami hitlerowskimi i komunistycznymi.
Parafrazując słowa utworu Legionu:
Goń, liberalnego bolszewika goń!




























“choć wyraźnie ją odróżnia od mężczyzny zwykle gorsza percepcja myślenia logicznego, (…) Na marginesie: powoduje to, że w zawodach wymagających logicznego rozumowania przodują mężczyźni (oczywiście, z zasłużonymi wyjątkami” To zagadnienie powinno być w końcu naukowo zbadane, tyle, że możliwe, że uznają, że są to badania “niepoprawne politycznie”. Kiedyś Summers (mniejsza o to, że się związał ze znienawidzonym przeze mnie Clintonem. Tu rozważam tę kwestię) uznał, że kobiety są mniej zdolne do nauk ścisłych, co wywołało oburzenie kobiet. Z Polski, to akurat tylko Skłodowska ma Nobla w naukach ścisłych. Ale czy to ten “zasłużony wyjątek”? Ogólnie w nagrodach Nobla w naukach ścisłych i w inżynierskim wykształceniu dominowali mężczyźni. Teraz więcej kobiet wybiera politechnikę. Ale na ile na to się składały pewne obyczaje, a na ile rzeczywiste predyspozycje? Powinny tu być rzetelne badania, łącznie ze strukturami mózgu, by ta kwestia od strony naukowej była rozstrzygnięta.
Oczywiście. W czasach politycznej poprawności zabrzmi to szowinistycznie, ale to jest po prostu szczere. Kobiety mają pewną percepcję poznawczą, także w naukach ścisłych, ale są to wyjątki jak np. Maryam Mirzakhani, niedawno nagrodzona Medalem Fieldsa, Alexandra Kosteniuk, czy słynne siostry Polgar. Nikt nie ujmuje tym i innym Kobietom inteligencji i logicznego, ponadprzeciętnie, rozumowania, ale tak naprawdę każdy feminizm sprowadza się do treści ideologicznej odtrącając sferę merytoryczną. Wszystko więc sprowadza się do głaskania Kobiet i mówienia im “tak, jest tak jak mówisz”, a następnie robienia rzeczy po swojemu. Są Kobiety, które to wszystko rozumieją po prostu, są te które się przeciw naturze buntują, ale jakoś nie warto, według mnie, wyprowadzać je z błędu. To tylko jeden problem ideologiczny więcej. 🙂
A na Politechnice się uczę, więc wiem, że to nie jest dla większości dobry wybór.