Przed kilkunastoma dniami weszliśmy w nowy rok, rok 2016. Chciałoby się powiedzieć rok lepszy niż poprzedni, z nowym rządem wybranym w demokratycznych wyborach. Rządem, któremu choć daleko do ideału, to gwarantować miał nam pewną normalizację sytuacji w kraju po wyczynach poprzedników. Rządem, który na mocy władzy danej przez Naród chce oczyścić chociażby sektor mediów publicznych z paskudnych „reliktów przeszłości” w postaci dziennikarzy będących tzw. „Resortowymi Dziećmi”. Dziennikarzy, którzy zdecydowali się sprzeniewierzyć zasadzie obiektywizmu, działając aktywnie na rzecz konkretnej opcji politycznej. Często w zamian za przywileje i dla własnych korzyści. Jesteśmy dziś świadkami sytuacji, w której ludzie jednego układu po latach tracą swoje stanowiska i kontakty, tym samym tracąc możliwość kreowania rzeczywistości według własnej wizji. Słychać przy tym głośne krzyki, które pragną bronić rzekomo zagrożonej demokracji. Pojawiają się niejako „oddolne” inicjatywy, całkiem przypadkowo kierowane przez ludzi poprzedniej władzy. Które ponoć bronią Polaków przed totalitarną dyktaturą sprowadzającą ich do roli „Polaków gorszego sortu”. Ci sami ludzi tymczasem skarżą się w zagranicznych mediach oraz wszczynają procedury mające napiętnować nasz kraj na arenie międzynarodowej. Krótko mówiąc, niewiele się zmieniło w kontekście poprzednich lat. Nadal dwa główne obozy roszczą sobie prawo do dzielenia własnego Narodu, aby odnieść sukces. Jednak ich celem jest wyłącznie oszołomienie przeciwnika, zepchnięcie go do przysłowiowego narożnika i punktowanie. Niczym wytrawni bokserzy wagi ciężkiej, punktują się wzajemnie badając swoją wytrzymałość. Dbając przy tym jednak, aby zbytnio się nie zranić i nie znokautować. Wszak im dłużej trwa walka, tym dłużej można mamić wpatrzony w nią Naród. Właśnie teraz, gdy wszystkich zaczyna powoli nużyć ta przeciągająca się sytuacja, pojawia się miejsce dla nas – Narodowych Radykałów. Ponieważ celem naszym nigdy nie było dzielenie rodaków, lecz ich łącznie. Łączenie ich nie tylko na potrzeby teraźniejszości, ale i ku chwale przyszłości. Gdyż kierujemy się zasadą, mówiąc iż „jesteśmy nie tylko potomkami, lecz i przodkami”.

Chcemy i musimy pamiętać o dokonaniach naszych przodków, naszej kulturze i wierzeniach. Lecz świadomi jesteśmy tego, iż naszym świętym obowiązkiem jest też umożliwienie następnym pokoleniom dalszego rozwoju. Dlatego właśnie winniśmy być ludźmi najtwardszego stopu. Łączącymi w sobie pierwiastki nieugiętej wiary w słuszność sprawy. Miłości do własnych rodaków i surowości wobec samych siebie i własnego otocznia. Im więcej wymagać będziemy od siebie sami, tym więcej będziemy w stanie zaoferować innym. Dlatego każdy, kto jest zatroskany o obecną sytuację naszego kraju, powinien odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jego zmartwienie oscylują wobec jego własnych potrzeb. Czy też jest w stanie wznieść się na wyższy poziom i myśleć w kontekście wspólnoty narodowej. Naszymi działaniami nieraz udowadnialiśmy, że my jesteśmy w stanie tego dokonać. Chcemy kroczyć drogą do Wielkiej Polski razem z naszymi siostrami i braćmi. Chcemy by doszły do niej także następne pokolenia, ponieważ myślimy przyszłościowo. Działamy tak, bo nie kierują nami słupki poparcia w wyborczych sondażach, a nieśmiertelna idea, która nie raz kazała naszym przodkom pracować, żyć i umierać dla Narodu. By być uczciwym właśnie wobec następnych pokoleń, musimy wykorzystać obecną sytuację dla naszej sprawy. Każdy z nas powinien zabrać się do pracy indywidualnej odnoszącej się do własnego otoczenia. Każdy powinien zastanowić się co może zrobić dziś dla lepszego jutra – i zacząć działać aktywnie. Wykorzystując nadarzającą się okazję na każdym gruncie. Bardzo dobrym przykładem jest tu konferencja prasowa Obozu Narodowo-Radykalnego z przed kilku dni. Ponieważ, jeśli efektem przepychanek zwaśnionych obozów obecnego establishmentu są czystki w telewizji publicznej, to warto szukać w niej miejsca dla naszego przekazu. Dokładnie tak jak to zrobiono z apelem do Pani premier Beaty Szydło na wspomnianej konferencji. Działania zmierzające do szerzenia ducha narodowego można prowadzić na różnych poziomach. Warto byśmy jak i nasi przedwojenni koledzy zaczynali nawet od indywidualnych rozmów z ludźmi, którzy powoli zaczynają dostrzegać bezsens obecnej sytuacji. Od własnych małych środowisk rodzinnych, towarzyskich, uczelnianych itd.

Każdy z nas jest w stanie ponieść naszą wizję swoją własną drogą, docierając dzięki temu do innych ludzi, niż druga osoba. Walczyć za własny Naród można nie tylko bronią. Jednak najważniejsze jest by pielęgnować w sobie własny indywidualizm, nie po to by dystansować innych, ale by razem z nimi wspierać się wzajemnie. Jeśli chcemy działać aktywnie, nie wolno nam się patrzeć na to co serwują nam współcześni politrukowie. Gdy oni rozważają kwestię przyjęcia imigrantów, my przypominamy iż obowiązkiem naszego Państwa w pierwszej kolejności jest troska o własnych obywateli. Tych mieszkający na terenie Polski, tych pozostawionych poza jej granicami w imię powojennych układów i tych zmuszonych z niej wyjechać. Ta ostatnia grupa ma też prawo i obowiązek do troski o własnych rodaków i winna myśleć nie tylko o własnym spokoju z dala od ojczyzny, ale również o jej przyszłości.

Dlatego warto, nawet będąc na emigracji pamiętać o swoim kraju, bez względu na własne plany na przyszłość. Warto wspomagać lokalne inicjatywy zrzeszające ludzi, którzy z różnych przyczyn wyjechali z Polski. Oczywistym jest, że na drodze codziennej pracy nie raz trafiają nam się przeszkody, tym lepiej, bo wysiłek jaki wkładamy w ich pokonanie jeszcze bardziej hartuje ten nasz najtwardszy stop. Skoro więc jesteśmy tak wytrwali by od lat mimo szykan czy oszczerstw nieść naszą idę dalej, to również nam przyjdzie być fundamentem Wielkiej Polski. To my włożymy największy wysiłek i dlatego by zminimalizować straty, musimy działać już teraz w czasach dla nas względnie spokojnych. Kiedy zamiast przelewać krew, możemy jeszcze wykrzesać z siebie iskrę duchową zdolną rozpalić drzemiącą w naszym Narodzie siłę i jedność. Które to atrybuty już nie raz w historii pozwalały nam bronić nie tylko nas samych, ale i inne Narody. We współczesnym świecie, w którym wieje wiatr wszechobecnego liberalizmu a na głowę pada deszcz lewactwa, musimy rozłożyć parasol naszych wartości. Jednak nie mogą one być pustymi sloganami, by mieć prawo je głosić musimy sami nimi żyć każdego dnia. Należy pamiętać o prawach nadanych nam przez Boga i nimi właśnie kierować się w codziennym życiu. Gdyż są one pewnymi drogowskazami na naszej ścieżce i wbrew temu co głoszą „nowocześni i postępowi”, z biegiem lat stają się one coraz bardziej potrzebne. Musimy głośno mówić o potrzebie pielęgnowania takich wartości jak rodzina, która jest najważniejszą komórką społeczną. Nie możemy zgodzić się na deprecjonowanie roli i osiągnięć kościoła, pamiętając też przy tym, że nauka w imię słusznego rozwoju równiez moze prowadzić do świętości. Jeśli nie odstąpimy o,naszej wspólnej drogi, nie damy się podzielić jak inni. To nikt i nic nie zdoła zatrzymać tego co już obudziło się w młodym pokoleniu Polek i Polaków. Tej rządzy bycia częścią czegoś wielkiego, którą widać gołym okiem np. na Marszu Niepodległości czy spotkaniach organizowanych przez środowiska narodowe. Właśnie tam, wśród tych młodych dziewczyn i chłopców, jeszcze uśpieni, choć już gotowi się obudzić, znajdują się przyszli Ludzie Najtwardszego Stopu. Gotowi razem z nami i gdy nas zabraknie dalej przekładać na rzeczywistości nasze ideały. Budując tym samym przyszłość swoim potomnym. Dlatego odrzućmy dziś na bok wszystko co nas rozprasza. Udowodnijmy, że potrafimy podporządkować się sprawie, i kierować się wspólnym, a nie indywidualnym interesem. Wtedy udowodnimy, że naszego stopu nie da się skruszyć. I zasłużymy na zwycięstwo dla nas i następnych pokoleń. Gdyż jak pisał Jan Mosdorf: „To anty-naturalne podporządkowanie aspiracji niższych aspiracjom wyższym jest istotą heroizmu”.

Szymon Wilczak

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię