Japoński nacjonalizm różni się mocno nie tylko od tego wzorcowego – europejskiego, od którego ten ruch w ogóle się zaczął, ale i od chińskiego, który choć wtórny do tego naszego, posiada z nim cechy wspólne. Natomiast w Japonii rozwijał się on inaczej i do dziś można zaobserwować tego skutki. Jest on dla Europejczyków jedną wielką zagadką i ciężko nam go zrozumieć przy naszej mentalności. Jest bardziej kontrowersyjny, nieco starszy i przychylny władzy cesarskiej, czyli zupełnie odwrotny do chińskiego Kuomintangu, którego przywódcy przed założeniem partii brali udział w obalaniu systemu cesarskiego. Ów system cesarski według nich „konserwował” kraj i zamykał na świat, tym samym również zatrzymując postęp i rozwój społeczeństwa.

Skoro jednak patrzymy na historię z perspektywy naszej mentalności, mentalności polskiej, zacznę może od stosunku Romana Dmowskiego do japońskiej doktryny nacjonalistycznej. Jego pozytywny stosunek do Japonii zaczął się nasilać po wojnie rosyjsko – japońskiej (1904 – 1905), ponieważ Rosja była wrogiem Polski, kierując się słynną zasadą „wróg mojego wroga jest moim przyjacielem”, uznał on to państwo za sprzymierzeńcze. W roku 1904, a więc już po wybuchu konfliktu, odbyło się spotkanie liderów endecji z przedstawicielami japońskiego wywiadu. Dmowski nie zgadzając się na powstanie mające objąć tereny Polski i Finlandii, ponieważ był sceptyczny wobec takich wystąpień, zaproponował pomoc Polaków z armii mandżurskiej, którzy mieliby przejść na japońską stronę. Po podróży do Kraju Kwitnącej Wiśni Dmowski dużo pisał na jego temat w „Przeglądzie Wszechpolskim”. Bardzo cenił w Japończykach przede wszystkim obowiązkowość, a przy niej również absolutne zaprzeczenie egoizmu, stawiając za przykład samurajów. Cenił w nich poczucie honoru, z którego wypływała ta odpowiedzialność za kraj. To już jest dobra podstawa pod nacjonalizm, który w końcu opiera się właśnie na obowiązku i odpowiedzialności. Dmowski jednak nigdzie bezpośrednio nie używa wobec tak kształtującej się doktryny słowa „nacjonalizm” i jest to uzasadnione. Taka nomenklatura dla tak nietypowego tworu jest bardzo dużym uproszczeniem, próbą przetłumaczenia azjatyckiego poczucia przynależności na naszą mentalność.

Skoro została już wspomniana cecha, jaką jest honorowość, chciałabym przybliżyć sylwetkę Yukio Mishimy. Jest najważniejszym japońskim pisarzem XX wieku. W jego dramatach przejawia się umiłowanie tradycji, ale i próby analizowania współczesności. Jednak historia, którą chcę opisać dotyczy bardziej kariery wojskowej. Rozpoczęła się ona w 1945 roku. Wtedy pisarz został samurajem. Od tego momentu kierował się dobrem kraju oraz walką o honor. Po długiej i wyczerpującej drodze do zwycięstwa, którego nigdy nie zobaczył, w 1970 roku obrał sobie za cel przywrócenie cesarzowi władzy. Wiąże się to również z wspomnianym już przeze mnie konserwatyzmem japońskiej doktryny, która zawsze stawała po stronie monarchy, a nie jak chińska, chcąca go obalić i zaprowadzić demokrację. Jednak po wygłoszeniu przemówienia, Yukio Mishima usłyszał helikoptery wojskowe. To oznaczało dla niego, że nic już się nie uda. Zdesperowany i ogarnięty poczuciem niespełnionego obowiązku popełnił rytualne samobójstwo. Jest to do tej pory ostatnie harakiri na świecie.

W historii Japonii utworzyło się kilka organizacji, które oficjalnie nazywa się „nacjonalistycznymi”, jednak również nie przymierzałabym ich do tego słowa, gdyż stanowią odpowiednik grup paramilitarnych, zwykle będących bojówkami cesarza, nieposiadającymi programu ideologicznego. Głosiły jedynie militaryzm i silną władzę monarszą. Były m. in. Stowarzyszenie Czarnego Smoka, Stowarzyszenie Mrocznego Oceanu i Stowarzyszenie Wspierania Władzy Cesarskiej. Jednak jedna organizacja szczególnie rzuciła mi się w oczy, ponieważ jest nieco inna od wymienionych ugrupowań i moim zdaniem jako jedyna ukazuje mentalność Japończyków w kontekście narodu i ma sformułowany program ideologiczny. Zaprowadzała trzy elementy doktryny: modernizację, japońskiego ducha i chińską naukę oraz zachodnią technologię. To oznacza, że głosiła unowocześnianie, a nie jak inne – „konserwowanie” i odcinanie od nowoczesności. Sama jej nazwa oznacza Ducha Japonii. Przy tym terminie chciałabym się zatrzymać, ponieważ tu tkwi sedno japońskiego charakteru narodowego. Organizacja używała tego hasła podkreślając wyższość Japończyków nad innymi narodami. Tak jak wiele narodów potrafi w swoich doktrynach narodowych nie dopuścić się szowinizmu, tak japońska doktryna opiera się na wartościowaniu ich i stawianiu pod swoim jako gorsze, w określonej kolejności, włącznie z uznawaniem niektórych za swego rodzaju „nieludzi”. Wynika to z kodeksu honorowego, na którym wyrastał niegdyś każdy Japończyk, mianowicie z kodeksu Bushidō, pochodzącego z czasów feudalizmu. Opiera się na zasadach konfucjanizmu, buddyzmu i shintō. Choć zakładał on szacunek dla przeciwnika i uprzejmość, to jednak głosił głównie walkę z wrogiem, więc opierał cały honor na militaryzmie. To budziło poczucie rywalizacji i w końcu wyższości, ponieważ skoro wszystko oparte jest na walce, to świat pełen jest rywali, zwłaszcza, że sensem istnienia militaryzmu jest walka.

Moim zdaniem w Japonii funkcjonuje trochę odwrócona definicja nacjonalizmu. To, co w Europie uznalibyśmy w dużym uproszczeniu za umiarkowany nacjonalizm, w Japonii jest to poczucie obowiązku wobec ojczyzny i honorowa walka, zaś to, co tam nosi miano nacjonalizmu, my uznalibyśmy za swego rodzaju szowinizm, bardziej przypominający ten występujący w państwach totalitarnych. Japonia jest dla nas ideologicznie zbyt „egzotyczna”, aby stwierdzić jednoznacznie, jaki ten nacjonalizm jest, ale jedno można stwierdzić, na pewno nie przypomina ani tego europejskiego, ani zaś chińskiego.


TERESA SUTOWICZ

Jest licealistką i realizuje program rozszerzony między innymi z historii oraz języka polskiego. Szczególnie interesuje się kulturą Węgier, ich językiem i historią. Najchętniej porusza tematy społeczne, historyczne lub dotyczące Idei.

4 KOMENTARZE

  1. O Japonii troszkę się naczytałem. A bo to człowiek interesował się w podstawówce, a bo to miał na studiach. I Hakagure (instrukcja Bushido) człowiek przeczytał. Japonia strasznie spaprała drugą wojnę światową (polecam książkę “Midway Historia Japońskiej Marynarki Wojennej” autorów Fuchidy i Okumiyy), a mogła panować nad połową świata. Nie mniej jednak Japończycy to naród wybitny (jedna z 10 najlepszych gospodarek świata). I nie znajdziesz tam bzdur typu “tolerancja” – jest ktoś czarny, to go nie lubią. Autorce dzięki za ten tekst o nacjonalizmie, bo o tym akurat człowiek mało czytał 🙂

  2. Widać że autor nie jest uprzedzony do nacjonalizmu to dużo daje.
    W dzisiejszych czasach samo to że ktoś odróżnia nacjonalizm i szowinizm to już duży sukces.
    Dzkije za ten ciekawy artykuł.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię