Idea nasza z gruntu nacjonalistyczna sukcesywnie po 1945 zohydzana była przez propagandę komunistyczną. Żywioł narodowy eksterminowany przez niemieckiego okupanta, a następnie zamęczony w ubeckich katowniach nie miał okazji przez 45 lat kontynuować pracy narodowej wśród szerokich mas społeczeństwa. Żywotność oraz istota ruchu narodowego potwierdzona została jego żywiołowym rozwojem po 1989 roku. Brak nam dzisiaj wybitnych teoretyków i ideologów, którzy staliby się szermierzami stającymi w otwarte szranki z ideologią demoliberalizmu. Proces kształtowania nowych elit odbywa się jednak powoli i sukcesywnie. Niejednokrotnie nasz radykalizm, postawa zdecydowanej negacji zastanego systemu mylona jest z tzw. konserwatywnym liberalizmem, który indywidualizm i egoizm jednostki utożsamia z silną postawą antysystemową. Koncepcje wolnego rynku stają również w opozycji wobec egoizmu narodowego, który dyktuje pewne formy etatyzmu na płaszczyźnie stosunków gospodarczych, również w skali światowej.
Aksjologia naszej postawy wywodzi się bezpośredniego ze społecznej nauki Kościoła. Jako taka postuluje solidaryzm narodowy i pewne formy oświeconego totalizmu. Wszak państwo demoliberalne szermując hasłami wolności i równości, poszanowania praw mniejszości na naszych oczach jednoznacznie i bez skrupułów łamie prawa większości, odbierając jej naturalne dążenie do obrony wartości moralnych i etycznych. Terror mniejszości, dominacja ideologii i postaw godzących w przetrwanie Narodu przyczynia się faktycznie do kreowania przestrzeni publicznej, gdzie dominuje dyktat lewactwa i liberalizmu.
Skoro zatem demoliberałowie gotowi są zamykać nam usta terrorem paragrafów, infamii publicznej my otwarcie dążymy do stworzenia Państwa Narodowego, które za sprawą prawa oraz swoich instytucji bronić będzie zagrożonej cywilizacji łacińskiej. Czym jest więc państwo cywilizacji łacińskiej w naszej wizji? Jest to państwo oparte o zasady egoizmu narodowego, zarówno na płaszczyźnie życia zbiorowego, ale również państwa broniącego zasadniczych wartości tejże cywilizacji również w stosunkach międzynarodowych.
Naród jako suweren jest podstawowym wyznacznikiem kierunków polityki realizowanej przez państwo w dążeniu do zapewnienia jak najlepszych warunków życia oraz rozwoju swoich obywateli. Państwo Narodowe nie będzie jedynie deklaratywnym podmiotem, który opierać się będzie o ogólne, niejasne i niemożliwe do wprowadzenia w demokracji zasady „demokratycznego państwa prawa”. Niemożliwe jest bowiem wprowadzanie w życie tych założeń, kiedy każde kolejne ekipy rządowe kończą swoją działalność w cieniu afer, korupcji i nierozliczonych dokonań.
Dążymy do likwidacji demokracji, jako ustroju mającego znamiona festiwalu pobożnych życzeń i plebiscytu na to kto da więcej. Ustrój Państwa Narodowego winien opierać się na systemie przedstawicielskim, a jednostki sprawujące władze powinny stanowić prawdziwą elitę. Nie jest to utopia, w momencie, kiedy koncepcję tą oprzemy o Organizację Polityczną Narodu. Winna być to swego rodzaju monopartia skupiająca w swoich szeregach najbardziej wartościowe jednostki pod względem etycznym, moralnym, które uprzednio sprawdzą się w pracy społecznej, która powinna się rozpoczynać przede wszystkim we wspólnotach lokalnych. Wyłanianie lokalnych liderów jest gwarancją stworzenia prawdziwej, hierarchicznej elity, która swoim życiem zaświadczać będzie o chęci i umiejętności służby społecznej.
Z nadzieją patrzymy na stworzenie systemu przedstawicielskiego również na płaszczyźnie wspólnot zawodowych, branżowych, które będą reprezentować interesy swoich członków. Solidaryzm narodowy opierać się musi na dominacji etyki nad partykularnym interesem osobistym, czy ograniczonej zbiorowości. To przede wszystkim samorząd musi stać się wyznacznikiem sprawowania władztwa politycznego, czy gospodarczego. Poczucie wspólnoty narodowej musi stać się dziś odpowiedzią na fałszywego bożka demokracji, partii politycznych, które w gruncie rzeczy stanowią organizacje o charakterze mafijnym. Idee wykreowania systemu wyłaniania władz są rzecz jasna obecnie jedynie pewną koncepcją, które muszą jednak wykiełkować i rozkwitnąć na gruzach demoliberalizmu.
Etyczne postawy w służbie publicznej są dziś dla wielu jedynie pobożnym życzeniem. Jednak Era Jutra, którą musimy sukcesywnie wykuwać jest jedyną szansą na wprowadzenie normalnego ustroju, w którym państwo nie zawaha się przed zdławieniem sił i prądów, które przeciwstawne są wartościom cywilizacji łacińskiej. Jest to realna szansa w dobie wojny cywilizacyjnej, którą obserwujemy od kilku dekad na Zachodzie Europy. Naród jest wspólnotą ponadczasową, której rozpłynięcie się w morzu multikulturalizmu skaże na śmierć biologiczną substancję, oddając islamowi tysiąc lat historii Polski.
Przynależność do Narodu nie ma jedynie wymiaru posiadania polskiego obywatelstwa. Nie ukrywamy również, iż zasadnicze znaczenie ma dla nas kwestia etniczna. Gospodarzem w Polsce mogą być tylko Polacy, tylko Polacy mogą sprawować władzę. I chociaż demoliberałowie zaczną krzyczeć, iż jest to łamanie podstawowego prawa demokracji, my wiemy jedno. Tylko gospodarz będzie dbał o swój dom najlepiej, będzie wprowadzał porządek oparty na tradycji i historii, który nie będzie oparty na obcych wzorcach, czy działaniach godzących w interes narodowy. Nie jest to artykuł programowy, nie zawiera więc gotowych recept, jest to raczej przyczynek do dyskusji, która musi wybuchnąć w dzisiejszym pokoleniu narodowców, abyśmy mieli gotowe recepty na bagno demokracji. Jest to tekst, który sygnalizuje, iż młode umysły muszą oprócz maszerowania zacząć również budować fundamenty idei, która pewnego dnia doprowadzi ten Naród do wielkości.
Witold Stefanowicz


























