Wielu ludzi próbuje nam wmówić, że wybór naszej politycznej drogi powinien się dokonać między socjalizmem, a liberalizmem. Obu doktrynom przyszywa się patriotyczne łatki w pierwszym przypadku tłumacząc, że sprawy gospodarcze są ważniejsze od światopoglądowych, a w drugim tworząc model konserwatywnego (czyli rzekomo ,,umoralnionego”) liberalizmu. I choć te dwie opcje stoją w sprzeczności wobec siebie, łączy je jedno – sprzeciw w stosunku do religii katolickiej i nacjonalizmu.
Zarówno socjalizm, jak i liberalizm wyrosły na odrzuceniu myśli scholastycznej Kościoła. W centrum tego pierwszego jest państwo zagłuszające indywidualne ludzkie cechy, zaś liberalizm to pochwała egoizmu wyzutego z poczucia troski o innych. Oba te nurty są więc grzeszne. Socjalizm to grzech przeciwko siódmemu przykazaniu. Mówi bowiem, że państwo ma decydować o własności obywatela i zabierać mu to, na co sobie zapracował. ,,Radosnego dawcę miłuje Bóg” – mówi św. Paweł. Przymuszonego zaś państwo – mogliby dodać socjaliści. Doktryna liberalna natomiast zamienia czwarte przykazanie na ,,czcij portfel swój i konto swoje”. Dla liberałów najważniejszy jest własny interes. Wykluczona staje się zatem działalność społeczna, która nie przynosi zysku. Gdyby panowie w muchach pod szyją przechadzali się dwa tysiące lat temu drogami Palestyny, to zapewne trędowatym poradziliby udanie się do prywatnego lekarza, a nierządnicom zamiast ,,idź i nie grzesz więcej” powiedzieliby ,,idź i rozkręcaj interes”. Świętemu Mateuszowi zamkniętemu w komorze celnej pogratulowaliby wytrwałości w dążeniu do zysku, zaś wdowę, która wrzuciła grosz do skarbony oskarżyliby o niegospodarność.
Dobrze, ktoś powie, ale przecież polscy nacjonaliści nie są w stanie sami wejść w politykę. Potrzeba sojuszy, bo bez kompromisów jesteśmy skazani na margines. Czy jednak interes narodowy można realizować tylko w parlamencie? Ci, którzy tak myślą nie rozumieją czym jest narodowy radykalizm. Idea ta opiera się na założeniu – nie gramy według waszych zasad, jesteśmy ponad to, co nam proponujecie. Nasza idea tym różni się od narodowej demokracji, że ta druga dopuszcza różnego rodzaju układy z zamiarem, że może coś w ten sposób uda się ugrać. Narodowy radykalizm zaś, jak sama nazwa wskazuje, postuluje wypełnianie ideowych wzorców w stu procentach, przede wszystkim we własnym życiu. ,,Najważniejsze jest obalenie systemu” – mówią tzw. antysystemowcy. Najważniejsze jest realizowanie założeń idei – odpowiadają nacjonaliści. Obalanie systemu za pomocą zgniłych kompromisów zawsze doprowadzi do powstania nowego, tak jak one zgniłego (vide Porozumienie Centrum, Akcja Wyborcza Solidarność, Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe, czy inne partie prawicowe z lat 90-tych). Może i ewentualna endecka opcja przyniosłaby jakąś krótkofalową korzyść, ale jej ceną byłoby wspieranie tych, którzy opierają się na wzorcach sprzecznych z naszymi. ,,Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?” – powiedział Jezus. My możemy sparafrazować ,,Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby całą Polskę zyskał, a na swej idei szkodę poniósł?”. Jeżeli będziemy się tego trzymać, to może i system nie runie dziś, ani jutro, ale przynajmniej będziemy mogli żyć i umierać ze spokojnym sumieniem ideowca. Obyśmy wszyscy u schyłku życia mogli powtórzyć za Adamem Doboszyńskim-
Mogłem w życiu popełnić wiele błędów, ale zamiary moje były uczciwe i byłem człowiekiem czystych rąk.



























Dokładnie! Kto będzie bronił idei jeśli nie my? Dobrze że nie wzięliśmy udziału w kukizowym teatrzyku.
Dobry artykuł. No nie zgadzam się, bo kto dał nam prawo krzywdzić Polaków poprzez ustępowanie drogi systemowi? żydokomunę TRZEBA obalić i to jak najszybciej, bo trwanie z nią to gnębienie Narodu. Nie chcemy koalicji? – natychmiast twórzmy własne skrzydła polityczne. Mimo wszystko, dobry artykuł, wysoka klasa, szacunek dla autora.
Mam wrażenie, że obecne kierownictwo ONRu jest przesiąknięte agenturą, która ma wmówić młodym by broń Boże się nie angażowali w politykę, nie głosowali, nie szli na kompromisy…
Odstrzelili stronnictwo Holochera, które jako jedyne optowało za większym udziałem w polityce i zainstalowali swoich, którzy maja trzymać młodzież w bojowym uśpieniu…
PawełKwaśniewski jeśli nie masz pojęcia o sprawach wewnątrzOeNeRowskich to się nie wypowiadaj, a te braunowskie bzdury zatrzymaj dla siebie.
Kolejne bezsensowne bajdurzenie, nie jesteśmy z kapitalizmem za socjalizmem też nie. Nie idziemy do polityki, jesteśmy fajni. Już nie wspominając że autor ma iście “korwinistyczne” pojęcie o socjalizmie, czyli żadne.
W dziale gospodarka był b.fajny artykuł o dystrybucjonizmie. Myślę, że warto go przeczytać 😉