“Kłamstwa Michnika wyrzuć do śmietnika”, “media kłamią” i wiele innych tego typu haseł często słyszymy na manifestacjach oraz widzimy na grafikach organizacji narodowych, czy szerzej – patriotycznych. Slogany nawiązują do wrogości wobec beneficjentów i głównych obrońców obecnego status quo. Pozornie stawiają osoby je krzyczące po przeciwnej stronie barykady niż red. Michnika i jemu podobnych. Niestety zwykle dzieje się tak tylko pozornie. Czy naprawdę osoby, które je skandują rzeczywiście opróżniły swój umysł i sposób postrzegania świata z narracji, jaką szczują je demoliberalne media?
Teoretycznie tak, praktycznie dotyczy to wciąż wąskiego grona nacjonalistów. Pokazała to rozkręcona kilka miesięcy temu przez nieprzychylne narodowym radykałom media, której głównym bohaterem został Leon Degrelle. Pominę sposób, w jaki do tego doszło, zamiast tego skupmy się na tym, jak zareagowały osoby szumnie siebie zwące narodowcami, patriotami, antysystemowcami i innymi coraz bardziej groteskowymi epitetami.
Krótko po ataku Gazety Wyborczej okazało się, że ci, którzy dopiero co krzyczeli o wyrzucaniu kłamstw tej gazety do śmieci, nagle pochłaniają jej retorykę niczym najbardziej zatwardziali w poglądach czytelnicy medium z Czerskiej. Otóż dla osób tych zupełnie nie ważny był dorobek przedwojenny narodowo – rewolucyjnego ruchu Christus Rex, dzieła i dokonania samego Degrella czy to, co nim kierowało, gdy stawał do walki z bolszewizmem u boku Niemiec. Dla nich liczyło się tylko to, że autor “Płonących dusz” walczył razem z III Rzeszą. Typowy przykład zero – jedynkowego postrzegania świata i to jeszcze przedstawiający liberalną narrację. Według niej państwa Osi były niemal równe szatanowi w złu, które wyrządzały, a alianci to przykład rycerskich cnót i osób bez skazy. Jak dobrze wiemy, tak nie było. Podczas II wojny światowej zarówno alianci, jak i państwa Osi dopuściły się okropnych zbrodni
Innym przykładem systemowego myślenia jest traktowanie działalności w sposób taki sam jak traktuje się pracę w firmie. Wuchta wiary – zwłaszcza niezrzeszonej w żadnej organizacji dbającej o pracę formacyjną działaczy – traktuje udział w akcjach jak obowiązek, od którego można się wymigać, kiedy tematyka akcji nie odpowiada gustowi działacza. Podobnie wygląda u takich osób podejście do celu, w jakim podejmowanie jest działanie. Nie raz usłyszeć można, że “to nie przyniesie nam żadnych korzyści”. Rzecz wydawać by się mogło najprostsza z możliwych, a jednak trzeba ją powtarzać kolejny raz – nacjonaliści z powodu benefitów dla samych siebie! Właśnie to odróżnia nas od liberalnych patriotów.
Jeżeli już przy temacie pracy jesteśmy, to warto zwrócić uwagę na to, jak zdobycie dobrze płatnego stanowiska wpływa na działalność “letnich patriotów”. Wraz z przypływem pieniędzy i liczby godzin spędzanych w zakładzie pracy aktywność takiej osoby zanika. Zapomina ona bowiem, że zysk nie jest głównym celem życia człowieka. Owszem pieniądze są ważne, jednak nie można opierać życia na akumulacji coraz większej liczby złotówek na koncie. Przychody powinny zapewnić aktywiście i jego rodzinie życie na godnym poziomie, ale też pozwolić w dalszym ciągu prężnie udzielać się w ruchu.
Następnym problemem jest wiara w fałszywe autorytety. Znany producent piwa krytycznie wypowiedział się o homoseksualistach i momentalnie od lewicy otrzymał łatkę homofoba, a od prawicy zbawiciela ruchów patriotycznych – także narodowych. Reżyser wypowiedział się pochlebnie o działalności nacjonalistów dodając kilka frazesów o wierze i błędach demokracji – zostaje idolem szeroko pojętej prawicy narodowej. Podobnych przykładów jest jeszcze wiele. Osobnym problemem przez wiele lat byli myśliciele nurtu konserwatywno – liberalnego – a więc jednej z podpór obecnego systemu – którzy głównych odbiorców mieli wśród narodowców. Wymienić tu można przede wszystkim redaktorów Ziemkiewicza i Michalkiewicza.
Zarówno korwiniści, nacjonaliści jak i wiele innych odłamów szeroko rozumianej prawicy deklaruje swój sprzeciw wobec demokracji jako formy sprawowania rządów w Polsce. Często jednak dzieje się tak, że demokracja jest zła dopóty, dopóki posłowie i senatorowie reprezentują inne ideologie. Widać na przykładzie ostatnich kilkunastu miesięcy. Kiedy koalicja PO – PSL manipulowała, a zdaniem części obserwatorów wprost fałszowała wybory, protesty przeciwko fałszerstwom organizowały często osoby definiujące siebie jako narodowców. Zachowanie iście groteskowe, oto bowiem antydemokraci organizują manifestacje w celu obrony demokracji. Przypomina to obecne manifestacje KOD-u, w których byli UB-ecy krzyczą o szanowaniu konstytucji i demokracji. Nasuwa to mimowolne wnioski, że dla takich osób obecny system sprawowania rządów jest zły, kiedy przewagę w nim mają przeciwnicy, lecz w momencie gdy pojawiają się tam “swoi”, staje się dobrym.
Gołym okiem widać, że panujący w Europie od zakończenia II wojny światowej demoliberalny system głęboko zakorzenił się w świadomości ludzi. Dotyczy to zarówno osoby o poglądach reprezentowanych przez główny nurt, ale – niestety – także licznych przedstawicieli środowiska patriotycznego. Między innymi dlatego tak ważna jest formacja nie tylko działaczy, ale również sympatyków i osób postronnych.




























Jak zaznaczałem Degrelle to kłamca oświęcimski. Nie kocham się w Anglikach, ani tym bardziej w Żydach amerykańskich, ale w wojnie z III Rzeszą byłbym zdecydowanie po ich stronie. Czy alianci dopuścili się do zbrodni na narodzie polskim? Możliwe, że do jakichś zabójstw się dopuścili. Podobno Stalin w prywatnej rozmowie do kogoś chwalił Anglików za zabicie Sikorskiego w “katastrofie” giblartarskiej. Naprawę, jak było to nie wiemy. Jednak aliantom ludobójstwa na narodzie polskim, w czasie II wojny światowej, nie można zarzucić. Dlatego uważam, że ludzie powinni wybrać, czy chcą nawiązywać do polskiego ruchu narodowego, do Mosdorfa, który zginął w Oświęcimiu, czy też chcą wybielać tych, co współpracowali z Hitlerem, nawet, jak nie w pełni byli tożsami z nim ideologicznie. Zarówno Dmowski, jak i Mosdorf (mimo niemieckiego pochodzenia) zaznaczali, że głównym zagrożeniem dla Polski są Niemcy. III Rzesza jednak była najbardziej ludobójczą formą Niemiec. Pod względem okrucieństwa może wcale nie przewyższała średniowiecznych Niemców, ale dysponowała odpowiednią techniką uśmiercania. Dlatego według mnie ci, co wybielają kłamców oświęcińskim, czy innych kolaborantów hitlerowskich nie są polskimi patriotami. Chyba, że zrobili to, z powodu dostatecznej wiedzy o omawianych postaciach.
Popieram, bardzo mądra wypowiedź.
W poprzednim moim tekście na Kierunkach udowodniłem,że podczas II wojny światowej nie było różnic pomiędzy Aliantami Zachodnimi, III Rzeszą i ZSRR. Sowieci mieli Katyń i zbrodnie dokonane podczas podbijania terenów zajętych wcześniej przez Niemców. Ci mieli jak wiadomo szereg akcji wymierzonych w Polaków i innych, których uważali za podludzi. Alianci Zachodni dokonali ludobójstwa spuszczając bomby atomowe na Hiroszimę i Nagasaki. Do tego proszę sobie dorzucić naloty dywanowe na miasta znajdujące się z dali od linii frontu, a więc wypełnione cywilami np. Drezdno. Sama Polska jeszcze za życia Piłsudskiego nie miała problemów żeby współpracować z Rzeszą, chociaż już wtedy Niemcy podwarzali Traktat Wersalski, czyli de facto naszą Zachodnią Granicę. W rozbiorze Czechosłowacji przecież wzięliśmy udział…
http://www.nacjonalista.pl/2016/09/01/leon-degrelle-wiek-hitlera/ Bez względu, że autor zaznacza tu, że trzeba się “wsłuchiwać” w Degrella, to potwierdza, że Degrelle usprawiedliwiał rewizjonizm niemiecki przeciw Traktatowi Wersalskiemu. To trzeba wybrać, czy w Wersalu popierałoby się pozycję Dmowskiego, czy takich, jak Degrelle???????? I to już nic nie ma wspólnego z bolszewizmem. Okazuje się, że Degrelle to wróg polskiej granicy zachodniej. By było jasne, bez względu na to, co sądzę o Putinie, to zawsze potępiałem jego umizgi do Merkel na Westerplatte, kiedy mówił o “wersalskiej krzywdzie Niemiec”.