Tekst ukazał się w IV numerze pisma Magna Polonia w maju 2013 roku
Lipiec roku 1943 na Kresach Wschodnich był krwawym miesiącem dla Polaków. Nastąpił bowiem wtedy masowy atak Ukraińców na wschodnie rubieże Polski, który obejmował stopniowo: Wołyń, Polesie, Podole, województwa lwowskie, tarnopolskie i ziemię stanisławowską, a także obszar Polski między Sanem i Bugiem, na południu po Krynicę. Obszar ten nacjonaliści ukraińscy nazywali „Zakerzońskim Krajem”, czyli za linią Curzona.
11 lipca 1943 roku UPA (Ukraińska Powstańcza Armia), utworzona przez OUN (Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów) z ukraińskich grup partyzanckich, kryjących się w lasach w 1942 roku, rozpoczęła rzeź Polaków na Wołyniu. Była ona wspomagana przez czerń czyli wiejską ludność ukraińską, uzbrojoną w siekiery, widły, kosy i noże, która w okrutny i bestialski sposób mordowała ludność polską, od wieków zamieszkałą we wsiach i miasteczkach, torturując ją bez względu na wiek i płeć – od niemowląt aż po starców. Ofiarą ludobójstwa padali wszyscy polscy mieszkańcy wsi, zarówno inteligencja, jak i chłopi. Mordy te były dokonywane nie tylko w domach, ale także w kościołach, gdzie kryli się Polacy. Nierzadko księża byli mordowani nawet przy ołtarzu, w czasie odprawiania nabożeństw.
Ludobójstwo Polaków zaplanowała OUN, która powstała w 1929 roku, na konferencji ukraińskich działaczy w Wiedniu. Pierwszym prowidnykiem (przywódcą) tej organizacji został wybrany Jewhen Konowalec, a głównym organizatorem – Stepan Bandera, z którego inspiracji w 1934 roku zastrzelono polskiego Ministra Spraw Wewnętrznych Bronisława Pierackiego. Celem OUN było stworzenie jednonarodowego państwa ukraińskiego z części terytorium Polski, ZSRR i Rumunii, a drogą do jego osiągnięcia było ludobójstwo ludności polskiej. Twórcą tej doktryny był Dmytro Doncow. Już wcześniej przywódcy społeczności ukraińskiej, a właściwie rusińskiej, bo taka zamieszkiwała te tereny, ukierunkowywali swoją działalność na terroryzm.
Duchowym przywódcą Rusinów – Ukraińców był arcybiskup obrządku greckokatolickiego, Andrzej Szeptycki, metropolita lwowski Nie potępił on mordu namiestnika Galicji, Polaka hrabiego Andrzeja Potockiego, dokonanego przez studenta ukraińskiego, w kazaniu wygłoszonym – po tym mordzie – w Katedrze św. Jura we Lwowie, w dniu 24 kwietnia 1908 roku. Następnym mordem dokonanym przez Ukraińców w Polsce, było zabójstwo lwowskiego kuratora szkolnego Stanisława Sobińskiego, które zostało zorganizowane i dokonane, w październiku 1926 roku, przez UWO (Ukraińska Wojskowa Organizacja). W 1931 roku, przez tą samą organizację, został zamordowany Tadeusz Hołówko, naczelnik wydziału wschodniego MSZ i wiceprezes BBWR (Blok Bezpartyjny Współpracy z Rządem). W końcu ostatnim przed II wojną światową, był mord dokonany w 1934 roku na ministrze Bronisławie Pierackim.
UPA powstała w 1942 roku z inicjatywy OUN, za cichym przyzwoleniem Niemców. Na czele tej ludobójczej armii stanął Roman Szuchewycz, urodzony w Krakowcu koło Lubaczowa. Organizacja wsławiła się bestialskimi mordami na Polakach. W 1941 roku Szuchewycz, jako kapitan, zorganizował przy armii hitlerowskiej batalion ukraiński SS Hałyczyna pod kryptonimem “Nachtigall”. Batalion ten, po wkroczeniu do Lwowa w 1941 roku, wziął udział w mordzie na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie na 38 Polakach, wybitnych uczonych, profesorach Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Profesorowie ci zostali zamordowani wraz z całymi rodzinami.
Ludobójstwo rozszerzyło się na cały obszar, do którego rościli sobie pretensje Ukraińcy. Dowódca UPA, Dmytro Kłaczkiwśkyj, ps. “Kłym Sawur”, zarządził eksterminację ludności polskiej na Wołyniu, który spłynął krwią niewinnych ofiar. Zamordowano wtedy 12 tysięcy Polaków. Sąsiad mordował sąsiada. Były wsie i kolonie czysto polskie, a także wsie, gdzie mieszkali Polacy i Ukraińcy nieraz spokrewnieni ze sobą – w przypadku tym, mąż Ukrainiec mordował żonę Polkę i odwrotnie, jeśli żona była Ukrainką, mordowała męża Polaka. Eksterminacja wyglądała w ten sposób, że oddział UPA otaczał wieś i rozpoczynał mordy, równocześnie za nim szła czerń ukraińska, która dopuszczała się wymyślnych tortur na Polakach, rabowała dobytek i podpalała domy. Następną falą byli chłopi ukraińscy, którzy dokonywali podobnych zbrodni. Według źródeł AK oraz niemieckich, na wschodnich Kresach zostało spalonych około 8 tysięcy wsi, a na całym terytorium polskim, włącznie z tzw. „Zakerzońskim Krajem”, 12 tysięcy wsi. Ofiarą obłędnej rzezi padło około 500 tysięcy Polaków. Wsie i miasteczka na Kresach Wschodnich posiadały oddziały samoobrony zorganizowane przez AK, ale te nie miały odpowiedniej ilości broni i mogły tylko słabo przeciwstawiać się atakom UPA. Znana jest obrona dużych wsi jak: Przebraże pow. łucki (woj. wołyńskie), Rybcza pow. krzemieniecki, Korościatyn na Podolu oraz miasteczek jak np. Tuczyn w powiecie rówieńskim. Kresy Wschodnie spłynęły krwią i to po raz trzeci, licząc bunt Chmielnickiego, a potem rzeź w Humaniu. Ciemny i biedny lud rusiński był podatny na propagandę antypolską, głoszoną przez różnych demagogów ukraińskich, działających nieraz w interesie swoim lub Rosji.
Do lipca 1943 roku Rusini i Polacy żyli w zgodzie ze sobą na tym terenie, obchodzili nawzajem swoje święta religijne i wchodzili w związki małżeńskie, tzw. mieszane. W czasie rzezi najbardziej ucierpiały te małżeństwa. Skrajny nacjonalizm rusiński, który ukształtował się dopiero w drugiej połowie XIX wieku, stał się ruchem ukraińskim i bazował na niczym nieusprawiedliwionej nienawiści do Polaków. W granicach historycznych Polski przed II wojną światową żyło 4 miliony Rusinów, z czego 1% podawał się za Ukraińców. Rzeź bezbronnej ludności polskiej na Kresach Wschodnich okryła hańbą OUN-UPA, która obrała taką drogę do fikcyjnej niepodległości.
Również, tylko fikcją, było rzekome pojednanie się Polski i Ukrainy w 60. rocznicę rzezi, w dniu 11 lipca 2003 roku w Porycku, o nazwie zmienionej na Pawlin, gdzie dwóch prezydentów, Polski – Aleksander Kwaśniewski i Ukrainy – Leonid Kuczma podali sobie ręce bez żadnych przeprosin i żalu. Tak jak Poryck został zmieniony na Pawlin, tak zmieniono tysiącom innych polskich wsi nazwy na ukraińskie.
W II Rzeczypospolitej istniały dwie tendencje dotyczące sprawy ukraińskiej, chociaż nie tyle ukraińskiej co rusińskiej, gdyż Ukraińcy zamieszkujący ziemie polskie, a bliżej określając, Grody Czerwieńskie, stanowili nikły procent ludności. Wybitny polityk, twórca Stronnictwa Narodowego, Roman Dmowski chciał włączyć Rusinów bezpośrednio do Polski. Drugi przywódca, znakomity żołnierz, marszałek Józef Piłsudski chciał Rusinów sfederować z Polską i dać im autonomię. W tym kierunku szły zabiegi rządu II Rzeczypospolitej, a widocznym tego znakiem był wybór na wicemarszałka Sejmu Wasyla Mudrego, który był Rusinem. Prastare, wschodnie kresowe ziemie polskie zostały nadawane zasłużonym legionistom, którzy tworzyli tam wzorowe gospodarstwa rolne, przypominając o wielkiej historii Polski. Druga część ziem zamieszkałych przez Rusinów od wieków znajdowała się pod władaniem Moskwy i problem ukraiński tam nie istniał.
Obecnie tzw. Państwo Ukraińskie opanował szowinizm, który całą swą wrogość skierował przeciwko Polsce. Wyraża się to w niszczeniu zabytków kultury polskiej w dużych i małych miastach, a szczególnie we Lwowie, gdzie nie restaurowane zabytki popadają w ruinę. Drugim takim miastem, gdzie Ukraińcy okazują swą wrogość do tego co polskie, jest Stanisławów, a w nim perła kultury, piękny pałac Stanisława Rewery Potockiego, założyciela miasta, nazwanego od jego imienia Stanisławowem – dzisiejsza nazywa to Iwano-Frankowsk. Ukraińcy usiłują zakłamać historię Lwowa, zamazując pamięć o silnym związku z I i II Rzeczpospolitą. Zdają się zapominać, że wielu polskich władców w dużym stopniu przyczyniło się do rozwoju tego miasta i że to dzięki ich pomocy silnie się ono rozrosło. Ukraińcy w 1920 roku usiłowali zająć Lwów, lecz młodzież polska, tzw. Orlęta Lwowskie, nie dopuściły do tego. Na malowniczym dworcu głównym we Lwowie – w II Rzeczypospolitej – widniał napis: „Leopolis semper fidelis” (Lwów zawsze wierny). Obrońcom Lwowa wybudowano piękny cmentarz zw. Cmentarzem Orląt.
Dziś Ukraina podzielona jest na dwie części: wschodnia, za rzeką Zbrócz mówi językiem rosyjskim (nawet prezydent posługuje się wyłącznie w tym języku), zaś druga część, na zachód od rzeki Zbrucz, mówi żargonem, czyli zepsutą mieszaniną słów rusińsko-polskich.
Szowiniści ukraińscy utworzyli dwie organizacje banderowskie, które nazywają się „Swoboda” i „Pidkowa”. Na czele pierwszej stoi Oleg Tiachnybok, czcząc banderowców, morderców – rezunów z UPA, nawołujący do przyłączenia do Ukrainy ziem polskich, aż do Rzeszowa.
W takim stanie ukraińscy szowiniści zagrażają Polsce.
Autor artykułu ps. „Zawisza”, „Głowacki”, „Pewny”, jest Prezesem Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych Okręgu Małopolskiego, prawnikiem i socjologiem, weteranem walk o niepodległość Polski i b. więźniem politycznym.
(Fot. wMeritum.pl/Karolina Lebiedowicz).




























Nie źargon, a język ukraiński.