“Historia Roja” jako film fabularny z prawdziwego zdarzenia z dobrą promocją i dystrybucją doczekał się już wielu recenzji. Większość z nich pod pozorem oceny filmu jest jedynie wyrażeniem opinii autora na temat Żołnierzy Wyklętych według prostego klucza: uważasz Wyklętych za bandytów – film jest beznadziejny, masz ich za bohaterów – fantastyczne dzieło polskiej kinematografii. Dlatego w kwestii oceny filmu jako takiego napiszę tylko, że moim zdaniem jest raczej średni, przejawiając sporo niedociągnięć i fabularnego chaosu. Zamiast tego chciałbym skupić się na treści, którą “Historia Roja” prezentuje. I nie mam tu na myśli samej biografii głównego bohatera czy też wydarzeń z tamtego okresu, ale sferę wartości, jakie przekazuje on widzom, jak to robi oraz dyskusji, jakie może wywoływać.

Podstawowym motywem filmu jest patriotyzm. Duża część dialogów bazuje na umiłowaniu Ojczyzny, deklaracjach nie oddania jej na stałe w ręce Sowietów, na tym, że Polska istnieje w lesie, tam gdzie Polacy się nie poddali. To samo jest tematem patetycznych monologów głównego bohatera, które jednak tracą na autentyzmie. Wierzę, że w rzeczywistości takie dialogi się odbywały, że przemowy dowódców pełne były wielkich słów, które były wszak wtedy potrzebne. Jednak aby dobrze opowiedzieć tę historię oraz przekazać te myśli, uczucia i postawy dzisiejszemu widzowi to nie wystarczy. Pokolenie wychowane w II RP wiedziało dobrze, o czym mówili podobni Rojowi. Dziś jest inaczej. Gdy Rój mówi, że trzeba walczyć o polskość, współczesny przeciętny widz może spytać: jak to o polskość, przecież po obu stronach są Polacy?

Reżyser, który chce z patriotycznym przekazem wyjść poza grono tych, którzy przyjdą na seans już przekonani o bohaterstwie Wyklętych i podzielający ich ideały, musi nie tylko pokazać przykłady wspaniałych patriotów, ale wytłumaczyć dlaczego oni tymi patriotami byli. Oczywiście nawet tak długi film nie jest w stanie pomieścić wyczerpującego wykładu o miłości Ojczyzny, ale mógłby lepiej wyjaśnić, czym ta Ojczyzna jest, dlaczego nie będzie nią republika ludowa i co sprawia, że bohaterowie filmu są gotowi oddać za nią swoje młode życia. Tego moim zdaniem w filmie zabrakło, podobnie jak brakowało w innych produkcjach, traktujących o polskich “szeregowych bohaterach”. Młodemu widzowi wychowanemu w kosmopolityzmie, psioczącemu na Polskę, a patrzącemu z zazdrością na Zachód, nie wystarczy przykład nawet najbardziej romantycznego i odważnego bohatera, ponieważ nie wie o co toczy on swoją walkę.

Niewątpliwie film ma jednak wiele edukacyjnych fragmentów i wątków pobudzających do przemyśleń. Głównym, ciągnącym się przez dużą część filmu, jest zasadność walki do samego końca. Tej kwestii reżyser słusznie nie rozstrzyga pokazując rozwagę, ale i zbytnią ufność tych, którzy próbują skorzystać z amnestii, a z drugiej strony odwagę, waleczność, ale w końcu samotność i beznadziejną sytuację tych, którzy zostali w lesie. Mocnym momentem jest tutaj wiecowa dyskusja “Lasa” z “Młotem” na forum całego oddziału. Kolejnym pozytywnym zjawiskiem w filmie Zalewskiego jest pokazanie słuszności nawet drastycznych metod, użytych w sprawiedliwej wojnie. Od tak prozaicznej rzeczy jak eksponowanie naszywki z hasłem “Śmierć wrogom ojczyzny” na przesadnie czystych, kompletnych i powszechnych mundurach, przez przemowy wprost zapowiadające wprowadzenie tych słów w życie, aż po sceny rozstrzelania lub ukarania chłostą, które mimo chwilowej bezbronności ofiar nie pozwalają się z nimi solidaryzować. Te sceny zdają się mówić “dobrze jest ginąć za ojczyznę, ale znacznie lepiej w jej obronie zabijać”. To ważny przekaz w czasach, gdy pod dyskusję podaje się słuszność istnienia kary śmierci nawet w warunkach wojennych.

Bardzo dobrze stało, że powstał film poruszający historię Roja, historię podziemia antykomunistycznego, a zwłaszcza traktowanych do tej pory po macoszemu lub z jawną niechęcią, żołnierzy NSZ i NZW. Odnoszę wrażenie, że “Historia Roja” powstała dla tej grupy ludzi, którzy od kilku lat o nią walczyli i którzy sami znają dzieje Żołnierzy Wyklętych, przybliżając je innym. Wydaje mi się jednak, że film niewiele ma im do zaoferowania poza satysfakcją przeżycia premiery obrazu o tej tematyce. Z sukcesem może trafić on do tych, którzy historię podziemia antykomunistycznego znają pobieżnie lub wcale, choć nie wytłumaczy im dostatecznie motywów, sensu i głębokiego przekazu płynącego z walki Niezłomnych.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię